Czytasz odpowiedzi wyszukane dla frazy: Bilans firmy





Temat: Jak władze miasta promują Warszawę za granicą?
Nagradzając jak zwykle kaczyland
Dzisiejsza rzepa donosi:
"SAMORZĄD Nagrody roczne

Wysoko docenieni prezesi

Kolejne wysokie nagrody dla prezesów miejskich spółek.

Wkrótce po ok. 25 tysięcy złotych otrzymają: Lech Isakiewicz, prezes Pałacu
Kultury i Nauki, oraz Paweł Skowroński, prezes Stołecznego Przedsiębiorstwa
Energetyki Cieplnej.

Wiceprezydent Mirosław Kochalski podpisał właśnie, w imieniu prezydenta Lecha
Kaczyńskiego, zarządzenia wypłaty kolejnych premii prezesom miejskich spółek.
To nagrody roczne, o które do prezydenta Warszawy występuje rada nadzorcza
spółki po sporządzeniu rocznego bilansu firmy, który jest gotowy w połowie
następnego roku. Obecnie są one wypłacane za 2004 r.

- Jeśli firma przynosi zyski, to naturalna jest nagroda dla zarządu takiej
firmy. Intencją prezydenta było zawsze wynagradzanie dobrych pracowników
porównywalnie do prywatnych spółek, oczywiście w ramach ustawy kominowej.
Podpisuję zatem teraz kolejne zarządzenia - mówi nam wiceprezydent Kochalski.

W listopadzie pisaliśmy w "Rz" o innych docenionych już szefach spółek.
Kontrowersje wzbudziła nagroda dla prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa
Taksówkowego Andrzeja Gelberga. Prezydent zaakceptował przyznanie mu 33 tys.
zł. Po naszym artykule rozdzwoniły się telefony od taksówkarzy, którzy pytali: -
Za co? Czy za to, że z korporacji masowo odchodzą kierowcy?

- Spółka walczy dzielnie na rynku, poszerzyła swoje usługi m.in. o przewóz osób
niepełnosprawnych, przynosi zyski - wylicza zapytany przez nas wiceprezydent
Kochalski.

Zdecydowanym rekordzistą jest wciąż prezes Tramwajów Warszawskich Krzysztof
Karos, który otrzymał w listopadzie nagrodę podwójną: 45 tys. zł rocznej i 30
tys. zł jubileuszowej na 30-lecie pracy.
ikr"
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/warszawa_051214/warszawa_a_13.html Wyświetl więcej postów





Temat: Energa chce pomóc Jasiowi Meli
To było oczywiste.
Póki chłopak działał sam, to go olewali. Teraz sprawa nagłośniona, szkodzi
wizerunkowi firmy. Bilans zysków i strat kalkuluje się inaczej :/




Wyświetl więcej postów





Temat: MPGK na cenzurowanym
MPGK na cenzurowanym
Podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej radni m.in. przyjmowali sprawozdania
prezentujące wyniki ubiegłorocznej pracy miejskich jednostek: PEC, MZK, MDK,
MOPS, muzeum, książnicy, OSiR, MPGK i kilku innych. Zadawali niewiele pytań
szefom tych instytucji i przedsiębiorstw. Wyjątek stanowiło MPGK. Radni wzięli
Mirosława Kellera, prezesa tej firmy, w krzyżowy ogień pytań, nie szczędząc
przy tym uwag i ocen, z reguły niezbyt pochlebnych.
Niepokojące są wyniki funkcjonowania MPGK za 2005 rok powiedział Wojciech
Kwiatkowski. Po drugie, gdy w minionym roku prezes przedstawił nam wniosek w
sprawie podwyższenia ceny wody, argumentował, że potrzebne są dodatkowe
pieniądze na inwestycje. A później za milion zakupił stadion Błękitnych.
Wiceprezydent Andrzej Korzeb wyjaśnił, że kupno stadionu było uzgodnione z
miastem. A Mirosław Keller dodał, że pieniądze na tę transakcję pochodziły z
inwestycji, dokładniej miały stanowić wkład własny przy ubieganiu się o unijną
pomoc finansową. W związku z tym, że firma nie otrzymała unijnego wsparcia,
można było kupić stadion.
Jan Dąbrowski zauważył, że na kupno stadionu poszły pieniądze przeznaczone na
inwestycje, a plan inwestycji nie został w pełni wykonany z powodu... braku
pieniędzy. Zarzucił też prezesowi MPGK mówienie nieprawdy.
Powiedział pan, że dobra jest kondycja finansowa spółki, a tymczasem w
przypadku np. sprzątania miasta przychody zmalały zauważył radny. Wywóz
odpadów przyniósł straty, podobnie jak konserwacja terenów zielonych.
W sukurs szefowi MPGK pospieszył Andrzej Korzeb. Powiedział, że firma wykonuje
11 różnego rodzaju działalności. Rozlicza się na podstawie bilansu, a na jej
funkcjonowanie trzeba spojrzeć "w skali makro".
Chętnie bym zobaczył bilans firmy, ale nie został dołączony do sprawozdania
stwierdził Aleksander Buwelski. A Jan Dąbrowski dodał (być może patrząc na
funkcjonowanie spółki w skali makro), że w roku minionym, w porównaniu do
poprzedniego, zysk firmy znacznie zmalał.
Andrzej Olczak uznał, że należy ponownie ustalić kierunki rozwoju firmy i
zrezygnować z oferowania tych usług, które są taniej świadczone przez firmy
prywatne. Przykład sprzątanie ulic. Z kolei Jerzy Szuber zaapelował do
prezydenta, aby wziął pod uwagę głosy radnych.
Kto wie, jak długo jeszcze trwałaby ta dyskusja, gdyby nie wniosek Stanisława
Bartniczaka o jej zakończenie, zaakceptowany nieznaczną większością głosów.
Rozmowy zakończono, ale problem pozostał.
/Kurier Sz./
Wyświetl więcej postów



Temat: Pawlak pochwalil kRUS, a zganil ZUS...
Ale zdaje się to nie są dopłaty interwencyjne, tylko "planowe".
Jeśli tak, to znaczy że KRUS jest dobrze zarządzany - skoro
wywalczył sobie stały gwarantowany dopływ środków. W tym kontekście
mówienie o bezczelności jest trochę mówieniem o tym że bezczelne
jest realizowanie zasady "koszula bliższa ciału". Może i bezczelne,
ale wszechobecne.
Co nie zmienia faktu, że KRUS jest instytucją nieco dwuznaczną.

To jest trochę tak, jak nazywanie kierowców parkujących tak, że
blokują tory tramwajowe, kiepskimi lub bez wyobraźni. Tak, oni w
jakimś sensie są tacy, ale też często było to parkowanie z pełną
wyobraźnią, i nie "kiepskie" - bo skuteczne. Egoizm - tak, ale
zaprzężony do określonego celu, którym jest zaparkowanie. Zatem
napiętnować należy, ale łatki kierowcy bez wyobraźni nie mamy prawa
a priori przylepiać: to może być kierowca którego wyobraźnia
dokładnie przewidziała zablokowanie tramwaju, ale uznał że to nie ma
isotnego znaczenia.

W omawianej kwestii podobnie: z jednej strony można mówić o
bezczelności, z drugiej strony ktoś pokaże bilans firmy i
powie: "zaraz zaraz. Środki mamy przyznane. To są aktywa. Wychodzimy
na 0, albo i na zysk. Że publiczne pieniądze? No, ktoś nam te
publiczne pieniądze przyznał" itd.

I to ostatnie jest może kluczowe.
Znów przykład. Słyszę raz po raz jak to ludzie narzekają na
parlamentarzystów, że tacy kiepscy. No dobra. Sami się tam
posadzili, czy jak?

Owszem, piętnujmy głupotę, bezczelność, niezaradność - ale
pamiętajmy że istnieje kontekst. Z kontekstem koszli bliższej ciału
na czele.
Wyświetl więcej postów



Temat: Czy leki mogą być tańsze ???
Tych szczegolow nikt panu nie poda, bo to jest surowo strzezona tajemnica-
konkurenci.

Ja podalam m.in. jeden z czynnikow popyt i podaz i inne..
Jak swiat swiatem silniejszy dyktuje warunki.
A odwolywanie sie do ich sumien - to utopia.

Jesli teoretycznie mialabym dostep do dokladnego bilansu firmy produkujacej
lekarstwa i tego calego lancuszka to teoretycznie bylaby szansa na szczegoly,
ale to nie mozliwe, nikt takich danych nie udostepni, a gdyby tak - to jest to
przestepstwo i traktowane jako szpiegostwo przemyslowe itp.

Podam tylko zgrubsza kalkulacje firm handlowych w Danii - by zatrudnienie
jednego pracownika ( jego gaza i ubezpieczenia kosztuja firme ok. 600 tys.
rocznie + koszty stworzenia miejsca pracy - a to tez sa duze pieniadze) bylo
oplacalne to musi on sprzedac towar za 1 mil. koron rocznie.
Ale nie jest to kasjerka, ekspedientka tu place + obciazania ubezpieczeniowe
dla firmy sa rzedu 180 - 360 tys. rocznie. Z tego pracownik dostaje 2/3 i w
zaleznosci od widelek placi od 50 -68 % podatku.

Narzut w sklepach z odzieza jest min. 200 %, jesli klient wciaz kupuje to cena
ma narzut 500 - 1000 %. To pozwala na upust - tzw. promocje albo wyprzedaze.

Na rynku nie ma sentymentow, tylko twarda zasada - jak sie da wycisna i wciaz
klient przychodzi to czemu nie....

Artykuly spozywcze to tylko kilkuprocentowa marza.
Mozna by to regulowac prawem. W Danii takie rzeczy sie stosuje.

A prawo jest takie na jakie obywatele pozwalaja, kogo demokratycznie wybiora.
A demokratycznie nie znaczy sprawiedliwie.
I tak dalej, temat rzeka.

Pozdrawiam

Maria





Wyświetl więcej postów



Temat: List otwarty do prezesa zarządu WGI S.A. Pana Macieja Soporka
List otwarty do prezesa zarządu WGI S.A. Pana Macieja Soporka

Szanowny Panie Prezesie.

W związku z pytaniem które pojawiło się na liście pl.biznes.wgpw kilka dni temu
prosiłbym Pana o udzielenie wyjaśnień związanych z ta sprawa.
Jeden z internałtów zapytał w wątku „Audytor WGI kto?” o nazwę audytora
badającego , sprawdzającego bilans firmy której Pan pełni funkcje Prezesa Zarządu.
Pytanie to w tej chwili kieruje do Pana z poniższych powodów.

1.Pan Piotr Kuczynski pracownik WGI S.A. jak sam przyznał zwrócił uwagę
  odpowiednim osobom w firmie o wątku który pojawił się na liście. Jednak
  odpowiedzi ze strony WGI S.A. nie odnotowaliśmy. Tutaj zainteresowani mogą
  tylko domyślać się jaka była tego przyczyna. Brak odpowiedzi rodzi rożne
  spekulacje wiec może w interesie firmy byłoby ukaranie i pozbycie się tych
  osób które były kompetentne do udzielenia a nie dokonały tego. Piotr Kuczynski
  uczestniczy w dyskusjach na liście od bardzo długiego czasu , lecz ten watek
  jakby skrupulatnie został przez niego pominięty. Gdy pojawiło się pytanie
  jakie są przyczyny braku odpowiedzi Pan Kuczynski także nie reagował co jest
  pierwszym takim przypadkiem w jego bogatej karierze bowiem przed pojawieniem
  się tego tematu odpowiadał na każde nawet najbardziej absurdalne pytania.

2.Warszawska Grupa Inwestycja S.A.  jest firma o uznanej renomie i marce  
  rozpoznawalnej na polskim rynku usług finansowych. Przedmiotem jej podstawowej  
  działalności jest zarządzanie powierzonymi pieniędzmi na zlecenie. Działalność  
  prowadzi w formie spółki akcyjnej. Polskie prawo wymaga aby bilans
  działalności prowadzonej w taki sposób był badany przez biegłego rewidenta z
  Urzędu Skarbowego oraz audytora.  Pytanie które zostało zadane jest pytaniem
  istotnym i na tyle ważnym ze brak odpowiedzi bezpośrednio wpływa na
  wiarygodność , dobre imię firmy , podważa jej wizerunek w opinii klientów i
  szerokiego grona osób związanych z polskim rynkiem finansowym.

Z tych powodów jestem uprzejmy zwrócić Pańska uwagę na problem który powstał na
pewno  w zupełnie przypadkowy sposób , zapewne chodzi tu o zaniedbanie ze strony
jednej bądź większej liczby osób.
Z uwagi ze jest to pytanie o audytora odpowiedz interesuje mniej lub bardziej
podmioty współpracujące z WGI S.A. , klientów , organizatorów konferencji na
które zapraszana jest firma , media , być może nawet samych pracowników WGI S.A.

Bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi.  

Dziękuje z wyrazami szacunku.

Michal Rozanski

Wyświetl więcej postów



Temat: Linux vs NT -- odsłona kolejna -- prawa dostępu
Artur Karazniewicz napisał:

| Co jest wart najlepiej wyksztalcony czlowiek, ktory nie nadaje sie do
pracy?

| Jesli ten czlowiek za pol roku bedzie mogl byc konsultantem SAP to
| (chocby w tej chwili nic nie umial) jest wart bardzo duzo.

A jesliby sie tym interesowal podczas studiow i uczelnia wspierala te
zainteresowania (wiem, wiem zadna uczelnia nie ma pewnie SAPa -- ale
powiedzmy uznawalaby jakis rodzaj praktyki w firmie za rownoznaczny
z zajeciami) to okres ten pewnie daloby sie skrocic jeszcze bardziej.


Nie rozróżniasz dwóch rzeczy. Studia uczą myśleś. Praca myślenia wymaga
(wiem, nie każda).
Praktyki odbywa się w technikach i zawodówkach. Praktyki na studiach
ograniczone są do kilku specjalizacji (np. lekarz) a i tak po studiach nie
dają pełnych możliwości zawodowych

(Niestety tak nie jest -- na przykladzie mojej
skromnej
osoby -- mialem zajecia "Programowanie w srodowisku graficznym" (Oczywiscie
Srodowisko Graficzne == Xy :), tak sie sklada, ze od kilku lat zajmuje sie
mniej czy
bardziej (ostatnio zawodowo) programowaniem NT i wiem na ten temat sporo --
zapropnowalem, wiec ze czesc zadan napisze pod NT reszte pod Xy i przyniose
za miesiac na zaliczenie a pozostaly czas poswiece na nauke tego co mnie
interesuje.
Okazalo sie, ze to nie jest mozliwe i musze co tydzien siedziec na zajeciach
i klepac
w formsach i gtk - rozwijajace?).


TAK. TAK. TAK. Poznawanie innych systemów jest właśnie rozwijające.
``Zwijające'' jest natomiast klepanie w jednym i tym samym środowisku ``bo
już je znam''

Poza tym to nie wydaje mi sie, zeby
jakakolwiek firma
consultingowa zatrudniala ludzi z zerowa wiedza, tylko dlatego, ze mowia, ze
potrafia
sie tego nauczyc w ciagu ilustam dni (no chyba, ze jest kims naprawde
wybitnym, ale
pewnie takich ludzi mozna policzyc na palcach jednej reki (drwala)).


Mylisz się. Firmy poszukują pracowników, których nie trzeba wysyłać na
kolejne szkolenie ``jak coś zmienimy z niebieskiego na czerwone''. A tacy
ludzie muszą przede wszytkim myśleć. W informatyce cała reszta to wiedza
``temporalna'', która i tak za pół roku będzie nieco `wczorajsza'.

Panowie (ze zacytuje Seksmisje:) wy "abstrahujecie od punktu odniesienia".
Jesli nic sie
nie umie (poza wiedza praktyczna) po studiach, to sie raczej nie zaczyna od


           ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Zaczynasz sam sobie przeczyć

specjalisty
SAP/R3 ale od helpdesku (i raczej nie SAPa) :).


Helpdesk ma skrypty. To trochę tak, jak zaczynanie pracy technologa żywienia
od ręcznego przyklejania nalepek na słoiki.

(Tak BTW. nie widzialem jeszcze
specjalisty od SAPa, po polrocznym kursie:))).


Pozwolę sobie brutalnie i nieco osobiście. A widziałeś kiedyś jakiegokolwiek
specjalisę od SAP-a?

Pół roku to baardzo długo. Może nie zostaniesz specjalistą, ale na pewno
będziesz coś o tym wiedział. I tutaj wychodzi ta różnica. Jeśli jesteś w
stanie się uczyć to po pół roku będziesz ogarniał działanie systemy,
mechanizmy i będziesz rozumial jak to działa. Jeśli jesteś masz zamknięty
umysł to się wyuczysz układu menu i kilkudziesięciu funkcji ``Jak chcę
bilans firmy to naciskam F5''.

Boczi
PS. Czy Twój czytnik musi tak szarpać Twój tekst ?

Wyświetl więcej postów



Temat: Taki wspaniały jest Open XML.


| Ale zauważ, że istnieje wiele niezależnych implementacji nie tylko
| OpenXML, ale również plików OLE2, np. XLS. Mało to implementacji różnych
| SpreadsheetReaderów, SpreadsheetWriterów, ExcelApi itp. zabawek?
| Nie mówmy o zabawkach, gdy arkusz zawiera bilans firmy i się komórka
| przestawi bo coś jest niedpowiedziane to kto będzie odpowiedzialny za
| błedne decyzje finansowe?
| I nie mówimy. Bibliotek tego typu używają m.in. duże systemy ERP do
| generowania arkuszy.

Skoki na bungie też dostarczają adrenaliny :)
Tu masz podobną jej dawkę podkładając swój bussiness na ryzyko
implementacji bez dokumentacji, gdy niewłaściwe cyferki trafią w
niewłaściwą komórkę.


Ale to już nie do mnie. Mogę jedynie powiedzieć, jako użytkownik kilku
różnych, że nigdy tego typu błędu nie napotkałem. Ani też nie słyszałem,
aby ktoś w dowolnej z moich firm napotkał.

Było za to full błędów w różnych innych miejscach - ale akurat
generowanie plików OLE2 było zawsze bez zarzutu, jeśli chodzi o ich
treść (w jednym z pakietów, konkretnie używającym JXL, często waliło się
formatowanie arkuszy Excelowych - tzn. samoczynnie i chaotycznie
zmieniała się wysokość i szerokość komórek, ale to było do przeżycia).


| I nawet jeśli w OpenXML nadal są jakieś niedoskonałości, czy odwołania
| do elementów niejawnych, będących własnością Microsoftu, to dotyczą one
| dupereli, które można albo pominąć (najczęściej), albo zaemulować "na
| czuja", gdyż to są bardzo drobne elementy.
| Jasne, łamanie linii w edytorze to _podstawowy element_ a nie drobny.
| Jak źle połamie linie, to rozjedzie się stronicowanie, jak rozjedzie się
| stronicowanie, to szlag trafi spis treści, odnośniki do stron itp.
| Ale łatwy do podejrzenia i zaemulowania.

Niby jak? Gdzie podejrzeć? Co podejrzeć? Rulesy worda97? A jak jedną z nich
jest "słowa zaczynające się od 'Co' nie mogą zaczynać się od nowej linii,
chyba że linia zawiera dokładnie 5 spacji" ;) Skąd mam wiedzieć że mam
taki przypadek sprawdzić? Gdzie te reguły są dokumentowane?


Oglądasz zachowanie danego elementu na kilkudziesięciu dostępnych
dokumentach, trochę się dodatkowo bawisz w ich przerabianie, aby wykryć
błędy, implementujesz to, poprawiasz w miarę potrzeb i gotowe.

A jak klient wykryje jakiś błąd w formatowaniu, to otwiera ticketa (w
ten lub inny sposób) i przepuszczona niedoskonałość jest łatana. I tyle.

Klient oczywiście nie musi wiedzieć, jakich metod użyłeś przy implementacji.


"Mój system oczywiście produkuje umowy w formacie ooxml, ale wie Pan,
kwoty i terminy zapłat wstawiane przez mój soft robione są na czuja,
więc niech Pan je drukuje pod wszystkim dostępnymi na rynku implementacjami
ooxml bo nie wiem czy na każdej z nich będą się tak samo wyświetlać".


Ale oczywiście sprytnie pominąłeś fakt, że problem dotyczy jedynie
formatowania, a co za tym idzie, dokument się co najwyżej nieco
rozjedzie optycznie i nic więcej.

Wyświetl więcej postów



Temat: komputeryzacja mojej siostry :-)
On Fri, 15 Nov 2002 19:30:49 +0100, "|<onrad"


<usenet@=WYTNIJ-TO=karpieszuk.prv.plwrote:


[...]Mysle nad tym i jeszcze pare mi elemntow brakuje. Oto moje
pytania:


- jaki modem wewnetrzny na pewno zadziala. rzuccie dowolny przyklad.


Z wewnetrznych jedynie ktorys Asmax (nie pomne ktory, wyraznie na
pudelku opisany ze pojdzie pod Linuksem. Oraz wiekszosc modemow na
zlaczu ISAQ - tylko gdzie plyte glowna z tym zlaczem teraz dostac?
Reszta na PCI to winmodemy - nawet jak sa na nie sterowniki to ich
uzycie stawia wymagania lekko sprzeczne z zalozeniem systemu
wielozadaniowego - przecietny winmodem wymaga zawlaszczenia procesora
na czas nieokreslony. No, moze jeszcze Zoltrix Spirit - niby winmodem
ale ma wlasny DSP, pare lat srerownikow nie bylo bo producent kosci
idiotycznie utajnial jej specyfikacje ale w koncu powstaly. A wlasnie
to co robi DSP (ktorego wiekszosci winmodemow brak) to sa operacje
czasowo krytyczne - i jak DSP w modemie je obsluzy to reszta ktora sie
zajmuje procesor glowny moze w razie czego poczekac - transmisja
ewentualnie zwolni ale nie padnie.
A w przypadku klasycznych winmodemow nie da sie dwoch takich na raz
uzyc albo winmodemu i glupiej drukarki GDI - wczesniej czy pozniej sie
pogryza, albo transmisja padnie albo wydruk sie skaszani...


- baza danych. najlepiej cos wygladajacego i dzialajacego jak MS Access;
siostra w komputerach sie za bardzo nie orientuje, wiec maksymalna
prostota. pakiet biurowy jaki jej zainstaluje to OpenOffice, dobrze by
bylo wiec aby baza z nim wspolpracowala w jak najwiekszym stopniu
- bilans firmy: nie wiem jak te programy sie fachowo nazywaja, ale pelno
tego pod windows: cos w rodzaju ksiazki przychodow/rozchodow, baza
klientow i pracownikow (jezeli te ostatnie by bylo ujete w tym programie
odpada pytanie o baze danych, tak nawet byloby o wiele lepiej)


Chyba w duzym stopniu OO powinno zadania spelnic - jesli nie, moze
warto uzyc Star Office - mocnijszy motorek bazy danych (Adabas), Java
na poladzie (do OO trzeba odrebnie w systemie maszynke Javy uruchomoc
i podlaczyc). Wersja 5.2 jest za darmo, nowsza - mimo ze kosztuje to w
porownaniu z zadaniami Billa grosze.

Czego poki co nie przeskoczy:

Teletransmisji do ZUS-u bo NSA zwleka z orzeczeniem w sprawie nakazu
udostepnienia protokolu transmisji. Jak orzeczewnie takowe bedzie i
ZUS udostepni zainteresowanym szczegoly teletransmisji (nikt nie pyta
o to jak , przepraszam za wyrazenie, Prokom to zaimplementowal) to
pakiet Janosik bedzie mogl sie rozwinac w strone pelnej obslugi
wspolpracy z ZUS-em. I nie tylko Janosik - kazdy kto poczuje chec
bedzie mogl wziac owa specyfikacje i swoj system informatyczny na czym
by nie byl postawiony sklonic do generowania sprawozdan w formacie
przez ZUS oczekiwanym

Wyświetl więcej postów



Temat: A może by tak oddać finanse w ręce pracowników ? Prośba ...
Ile lat trwa eksperyment ?
======================

1983  - wartość akcji  0,10 $
2001 - wartość akcji 81,60 $

Zacytuje :

"" Pierwotna inwestycja kapitałowa grupy trzynastu menedżerów o wartości 100
tyś. dolarów jest obecnie warta około 23 mln dolarów. Pracownik, który
pracuje w SRC od początku, tzn. od 1983 roku, był świadkiem wzrostu wartości
swoich akcji od poziomu 10 centów za akcję do poziomu ponad 18 dolarów za
akcję, co pozwoliło mu zaoszczędzić w efekcie nawet do 45 tyś. dolarów.
Od obrotów wielkości 16 min dolarów w 1983 roku - działalność firmy
rozwinęła się, przynosząc w 1995 roku 100 mln dolarów obrotu. Zatrudnienie
wzrosło ze 119 do ponad 800 pracowników. ""
===========================================

A co do kwestii  recesji :

Też cytat :

Stack mówi:
"Nigdy nie zapomnę sytuacji, która mnie spotkała, kiedy pewnego dnia szedłem
przez wydział wtrysków paliwa. Ktoś zamiatający podłogę podchodzi do
mnie i mówi: Wy panowie zawsze uczycie nas, jak. działa biznes i finanse.
Któregoś dnia przeglądałem bilans firmy i zauważyłem, że 76 proc. waszych
należności związane jest z jednym rynkiem, a na rynku tym zwykle co siedem
lat występuje recesja. Jeżeli tak wam zależy na zagwarantowaniu
bezpieczeństwa miejsc pracy, to co zamierzacie z tym zrobić?" A ja na to: 0
Boże, on ma całkowitą rację!(...)  Wie pan, jest tu ten i pracowniczy
program udziału w zyskach, ale słyszałem, że ostatecznie należy spłacić taki
program. Ażeby go spłacić, to trzeba albo sprzedać firmę, albo wprowadzić ją
na giełdę, A więc jak zamierzacie spłacić pracowniczy program udziału w
zyskach?"

I stworzyli venture capital o którym wspomniałem wcześniej.
Cytuje :

"Chodziło ; o stopniowe budowanie wartości tak wydzielonych firm, by
później - za dwadzieścia lub trzydzieści lat - sprzedać je i wykorzystać
uzyskane wpływy na spłatę pracowników uczestniczących w pracowniczym
programie udziału w zyskach. Już teraz wartość niektórych z wydzielonych
firm znacznie wzrosła, dając SRC wystarczającą nadwyżkę środków, aby spłacić
pracowników, którzy chcieliby spieniężyć swoje udziały w pracowniczym
programie udziału w zyskach. Ponadto zyski generowane przez jedną spółkę
zależną SRC mogą być wykorzystane jako wsparcie dla innych firm znajdujących
się w trudnej sytuacji.
Do chwili obecnej SRC powołało do życia szesnaście spółek zależnych, które
produkują wiele części samochodowych (zespoły napędowe do silników, głowice
cylindrów, komponenty elektryczne, rozruszniki i alternatory, zestawy
komponentów silnikowych) i prowadzą magazyn dystrybucyjny na terenie Kanady"

Podsumowując sensownie przemyślane i trzyma się dobrze.

Wyświetl więcej postów



Temat: Seti@Home-koszty


Stanislaw Sidor wrote:

On the news Jacek Piskozub <pisko@iopan.gda.plwrote:

| SETI@home jest po prostu tak samo pewny jak
| ludzie ktozy za nim stoja. Dotyczy to kazdego programu komercyjnego (i w
| ogole wszystkich bez zrodel). To chyba oczywiste.

Wejde ze swoim :-) bo to ciekawa maksyma.

Ekstrapolujac ja na inne przedsiewziecia informatyczne, mozna by powiedziec,
ze zanim sie cos uruchomi, trzeba zbadac bilans firmy, nie zaleganie jej w
Urzedzie Skarbowym oraz dowiedziec sie ilu specow i z jakim wyksztalceniem w
niej pracuje ;-)


Nie. Jednak sciagajac np. shareware masz zawsze wieksza szanse
zainstlowac sobie Trojana niz instalujac np. program statystyczny ze
znanej firmy. O to dokladnie mi chodzilo. Univ. of California to dla
mnie raczej wiarygodna firma. Zeeszta bylem tam dwa razy (co prawda w
campusie San Diego, nie Berkeley) wiec moze jestem stronniczy?


Powracajac troche blizej kosmosu, to dlaczego autorzy s@h nie podali do
wiadomosci ogolu metody analizy sygnalu (moze nie wiem o tym ?)


Alez podali. Poczytaj w
http://setiathome.ssl.berkeley.edu/sciencepaper.html i moze bardeziej
ogolnie takze we wczesniejszym
http://setiathome.ssl.berkeley.edu/woody_paper.html - wiecej szczegolow
z punktu naukowego nie musieli podawac. Jesli cos odkryja bedzie to
analizowane i tak na calym swiecie. Ktos mnie pytal skad to wiem i
poniewaz zdrowy rozsadek i doswiaczenie zawodowe nie sa dzis juz w cenie
posluze sie cytatami:

"With the extremely
high number of cases that we will be examining, we expect that RFI will
often by chance behave in such a manner that it mimics
an extraterrestrial signal. Thus it is extremely important that any
high-signal/noise candidates observed once are only considered
highly tentative until positively confirmed by other (random) passes
(usually 3-6 months later) of the beam over the same patch
of sky. The post-processing will monitor for these subsequent passes and
compare the consistency of the characteristics of the
candidate signals for each pass. In this way a set of best candidate
signals will be accumulated, to be checked later with
follow-up, dedicated Arecibo time." - to za
http://setiathome.ssl.berkeley.edu/woody_paper.html

"3.10. What is to prevent someone from hacking the program and sending
back false data that would interpret a signal
as extraterrestrial?

See the above question. Besides, it wouldn't matter - if there's a
"hit", we will analyze that chunk of data ourselves to verify it." -
to z kolei za FAQiem http://setiathome.ssl.berkeley.edu/faq.html

I jeszcze najwazniesjsze (tez za FAQiem):

"3.1. What will happen if an extraterrestrial signal is detected?

A procedure has been agreed upon by SETI researchers around the world.
First, other SETI researchers will independently
verify the signal. If the signal is real and can't be explained by
man-made sources (satellites, reflections etc.) then press agencies
and governments will be notified in a systematic way. "

Wyświetl więcej postów



Temat: nowo powstające bloki Myśliborska - Targfort
Naiwność, głupota, brak dokładnej analizy osiedla, firmy, uwierzenie
na słowo, weszły emocje.Wydawało nam się , że fajne osiedle, że w
miarę dobry dojazd. Bo cena była wysoka. Pozatym małe bloki były
zbudowane, ludzie mieli akty więc to wskazywało, że będzie dobrze u
nas.Człowiek nie zakłada z góry porażki tylko , że będzie dobrze a
jak już wybrał to włącza się psychologia , ze moj wybór jest słuszny
i nawet jak dostrzegał negatywne sygnały na początku to je
lekceważył. Jak ja analizuje siebie to jak kupuje się pierwszy raz
mieszkanie to nie ma pojecia o wielu kwestiach, tak jak ja nie
miałam, na co zwracać uwagę, co ważne co mniej ważne, nie byłam
konsekwentna i uparta.
A sygnały negatywne były: biuro w baraku to od razu nas zszokowało,
potem jakos przestało być ważne, a teraz myślę , co to za firma ,
która siedzibę od paru lat ma w barakach? Brak wizualizacji osiedla,
brak planu zagospodarowania osiedla. W umowie nie zgadzanie się na
zapisy wpłaty- postęp robót i jeszcze wiele innych dziwnych zapisów.
Brak zgody na odsetki jak akt nie będzie w terminie, enigmatyczny
zapis , kiedy ten akt. Mój mąż zażadał od handlowców aktu
natorialnego zakupu działki, bilansu firmy ale tak nami zakrecili ,
ze tego nie dostaliśmy.Też to zlekceważyliśmy a po czasie to wiem,
ze to było czerwone światło!! Nie przeczytałam dostępnych w necie
założen zabudowy dla Piekiełka a to tez wystarczyło zrobic. Zamiast
zrobic wywiad w gminie , w us czy jakies innej wywiadowni o firmie,
zapytac wnikliwie pare osob na małych blokach o wspólpracą z firmą ,
poczytac wczesniej forum a nie po fakcie zakupu.
Nie ma wytlumaczenia - po prostu kupiłam bo w tym czasie widać
rozum straciłam i rozsądne myślenie a za głupotę czlowiek płaci.
Ale ja podeszłam uczciwie do firmy, dałam im duży kredyt zaufania,
wpłaciłam kasę, wierzyłam, że to co zapisują w umowie obowiązuje
mnie i ich, że są solidni i będą dążyć do dotrzymania terminów, do
jakości,wpłacałam transze i wierzyłam, że ta firma jest ok- niestety
rzeczywistośc okazała się inna bo mam doczynienia z nierzetelnym
deweloperem i dla nich żadne zapisy , jakie sami ustalają nic nie
znaczą. Ale to wiem teraz i dlatego przestrzegam wszystkich przed
tym deweloperem.
Jak sie kupuje mieszkanie to człowiek jest szczęśliwy, dorwie plan,
już ustawia mebelki, kolorki , wyzwalają sie endorfiny i wszystko
widzi w różowych kolorach, ufny, szczery, leci do banku , załatwia
kredyt, wpłaca, czeka, cieszy sie, ogląda katalogi z wystrojem,
planuje jajeczko na Wielkanoc a za chwile moze i choinki nie będzie
na Boze Narodzenie, a potem dostaje obuchem w głowę bo okulary
zaufania spadają i widac - szarzyzna i problemy, obsuwy, będy,
fuszerki, ciasnotę i całą prawdę o deweloperze. Jak w bajce
Andersena- król jest nagi.
Tak więc moja odpowiedz na Twoje pytanie w dwóch słowach- moja
głupota!!!
Wyświetl więcej postów



Temat: 2 dolary za Euro - kolejny watek
Mnie sie tutaj nasuwa kilka oderwanych dygresjii: Osobiscie bardzo
zdziwiony jestem postepowaniem Republikanow i rzadu. Nigdy nie
przypuszczalem, ze nastawienie spoleczne do rzadu bedzie az tak
negatywne. Nigdy dotad nie bylo tak, aby zaden znany mi kolega nie
popieral polityki rzadu i nie wierzyl rzadowi.

Ja nie wiem skad sie biora dane dotyczace poparcia Busha i rzadu,
poniewaz nawet osoby wykazujace sympatie Republikanskie nie wierza
rzadowi. Znam tutaj setki ludzi i rozmawiam codziennie z
kierowcami, dostawcami, imigrantami, Amerykanami, sprzedawcami itp.
Mam pelny przeglad spoleczny! I ja nie widze tego poparcia, ktore
rzekomo ma rzad! Ostatnio czytalem, ze 27% spoleczenstwa popiera
zadanie Busha dotyczace dodatkowych pieniedzy na Irak, a ja za
cholere nie moge spotkac NIKOGO, co popieralby te zmiany! Kazda
osoba, ktora zapytam o zapatrywania w zwiazku z wydatkami Busha na
wojne w Iraku twierdzi, ze jest przeciw wojnie, przeciw Bushowi -
i "KIEDY on w koncu wyda rozkaz wycofania wojska z Iraku?"!
No kurwa, przysiegam, ze nie znam nikogo, co popieralby te
dodatkowe wydatki! To skad te dane? No skad?! Przeciez to jest
rzekomo 27%! To powinnien byc co 3 spotkany czlowiek!!!!

To moze wydac sie nudne, ale przeciez rozmawia sie tutaj tak samo -
jak rozmawia sie w innych krajach - o dupie maryny, bo przeciez
trzeba o czyms gadac - i ja spotykam coraz wiecej ludzi, ktorzy
martwia sie na glos ograniczaniem swobod obywatelskich i nadaja
na... Busha. Przysiegam, ze NIGDY nie bylo dotad tak, aby w biurze,
czy tez na ulicy ludzie zaczynali gadac o polityce i NARZEKAC.
Ja nie pamietam, aby kiedykolwiek w USA ktokolwiek zaczepil obca
osobe np. przy kasie w sklepie i zacza nadawac na wojne w Iraku!
Ludzi ogarnia jakis amok i frustracja! Widze to dookola! Amerykanie
nigdy dotad publicznie nie narzekali! A teraz narzekaja, jak Polacy
w Polsce! No przy niektorych Amerykanach to ja jestem oaza
optymizmu!

Kolejna sprawa to zloto.
Przyznam sie, ze skala zagrozenia ekonomicznym kolapsem jest
obecnie tak powazna, ze ja zaczynam sie zastanawiac nad kupnem
zlota. Ostatnim razem kupowalem zloto w latach 80-tych. Wiadomo jak
sie to skonczylo. Ale teraz mysle troche inaczej. Z mojego punktu
widzenia to co sie dzieje, to jest absolutnie przerazajace!

Ja juz nawet nie chce tutaj siac pesymizmow - ale przeciez mamy
zbankrutowane banki, ktorych jedyny pomysl na "oszukanie" rynku -
jest wywalenie zagrozonych aktywow poza bilans firmy. [SIV i tzw.
Conduits] Mamy zgode regulatora rynku (FED) na udzielanie
ponadstandartowych pozyczek do swoich zagrozonych domow
brokerskich. SEC nawet nie zastanawia sie nd kontrolowaniem bankow
i tworzeniem regulacji dotyczacych tych praktyk. Tymczasem
wywalanie zobowiazan poza bilans banku jest dzialaniem kryminalnym.
Zarowno SEC jak i FED powinni zaciesniac kontrole nad takimi
bankami, a tymczasem on te kontrole rozluzniaja! (Listy dotyczace
regulacji 23A) To jest przeciez systemowe psucie rynku!

Mamy FDIC, ktory NIE MA PIENIEDZY - co oznacza, ze w razie
upadlosci wiekszego banku - nie bedzie sie dalo odzyskac pieniedzy,
pomimo ubezpieczenie depozytow!

Co nam z tego, ze rzad i Treasury jest w zasadzie gwarantem
wyplacalnosci FDIC, skoro jest rowniez gwarantem wyplacalnosci
Social Security i Medicare - a wiadomo ile to jest dlugow i wszyscy
wiedza, ze NIE DA SIE TEGO SPLACIC!

Przeciez skurcz kredytowy, ktory wlasnie sie rozpoczyna, moze
doprowadzic do calkowitego paralizu systemu finansowego, upadlosci
wiekszosci bankow w USA i nikt ludziom nie da pieniedzy, o ile FED
ich nie zamowi w drukarni na polecenie Treasury! No przeciez to
jest jakas paranoja! Czy wy naprawde wierzycie w to, ze to sie
dobrze skonczy? Przeciez te banki NAPRAWDE nie maja pieniedzy!

Wszyscy sie ciesza, ze rynek sie kreci, gospodarka rosnie, inflacja
jest mala i mamy dobrobyt. Ale czy rzeczywiscie? Ja przestalem
wierzyc w oficjalne dane dotyczace stanu gospodarki. No prosze
wybaczyc, ale ja nie wierze w inflacje 2%, kiedy w ciagu 4 lat
wydatki zywnosciowe wzrosly mi o 100%. Krew mnie zalewa, jak widze
takie zaklamanie. W 2002 roku tankowalem na stacji benzyne 87 grade
po 86-93 centow za gallon. To byla najtansza wtedy benzyna na
stacji ARCO w centrum miasta. Obecnie place ponad 3 dolary. To o
ile wzrosly ceny? 2% rocznie? Oh, no nie sadze!

Ceny akcji sa absurdalne. W niektorych przypadkach zastanawiam sie
o czym mysla kupujacy akcje firm, ktorych P/E jest ponad 100 a
perspektywy zyskow sa fatalne?

Kto kupuje google z P/E 50 - kiedy jest wiadomo, ze WIEKSZOSC
reklamodawcow - to byly firmy oferujace kredyty hipoteczne?
Co tu sie w ogole dzieje?


Wyświetl więcej postów



Temat: NASZE MIASTO RUDA ŚLĄSKA
Coś tam uciekło więc kończę:KOMISJA REWIZYJNA w oparciu o:

• analizę materiałów sprawozdawczych,
• kontrolę realizacji uchwał Rady Miejskiej podjętych w 2004 roku,
• sprawdzenie prawidłowości prowadzenia dokumentacji w zakresie dochodów
i wydatków budżetowych,
• ocenę właściwego i merytorycznego przeprowadzenia prac sprawozdawczych
i bilansowych,
• uchwałę nr 4100/V/66/2005 z dnia 7 kwietnia 2005 roku V Składu
Orzekającego Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach w sprawie opinii o
przedłożonym przez Prezydenta miasta Ruda Śląska sprawozdaniu z wykonania
budżetu za 2004 rok.
• uchwałę nr 4100/V/101/2005 z dnia 26 kwietnia 2005 roku V Składu
Orzekającego Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach w sprawie
zaopiniowania wniosku Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Rudzie Śląskiej,
• pozytywną uchwałę samej Komisji Rewizyjnej podjętej na jej posiedzeniu
w dniu 19 kwietnia 2005 roku stosunkiem głosów:
6 za, 0 przeciw, 1 wstrzymujący się

WNIOSKUJE do Rady Miejskiej o przyjęcie sprawozdania z wykonania budżetu
miasta za 2004 rok i udzielenie absolutorium Prezydentowi Miasta jak również o
podjęcie stosownej uchwały.

Jednocześnie korzystając z okazji chciałbym z upoważnienia
Komisji Rewizyjnej na ręce Skarbnika Miasta a za jego pośrednictwem całemu
Zespołowi Wydziału Budżetu i Finansów, złożyć wyrazy uznania za profesjonalne i
merytoryczne przygotowanie oraz opracowanie tego podstawowego dokumentu jakim
jest: ”Wykonanie budżetu miasta i zadań rzeczowych za 2004 rok” jak również za
wszelkie udzielanie informacji, wskazówek i wyjaśnień.

Dziękuję za uwagę.


Przewodniczący
Komisji
Rewizyjnej


mgr inż. Józef Osmenda

no cóż szanowny Darku widzę,że jesteś zielony w tej materii jak typowy
grunnhorn.Ale to normalne.Budżet miasta jest całkiem inaczej oceniany i
sprawozdawany niż bilans firmy razem z rachumkiem zysków i strat,przepływem
środków pieniężnych itd.Komisja Rewizyjna tego nie bada tylko sprawdza pewne
fakty i to co pisałem było wcześniej na jej posiedzeniu uzgodnione.To ty
kochany nie masz o tym pojęcia ale swoje jak to młody chciałbyś mieć na
wierzchu.No to oświadczam ci chłopie ,że jeden z twojej ferajny,prawnik z
wykształcenia ocenił moje wystąpienie absolutoryjne na celujący! Tak,że
widzisz -pozory mylą a tym bardziej jak pojęcie słabe!

Wyświetl więcej postów



Temat: [pr] Co dalej z SKM
http://www1.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,1419463.html
Ważą się losy trójmiejskiej SKM

Mikołaj Chrzan 09-04-2003, 20:09

Od dwóch lat firma przynosi zysk, ale jej przekształcenie jest nieuchronne.
Wszystko wskazuje na to, że niedługo po torach będą jeździć albo prywatne,
albo komunalne pociągi.

Szybka Kolej Miejska to kręgosłup komunikacyjny Trójmiasta. Poza jedną linią
autobusową (kursującą przez Chwaszczyno) Gdańska z Gdynią nie łączy żadna
alternatywna komunikacja publiczna. Według szacunków SKM rocznie z
przejazdów SKM korzysta ponad 40 milionów pasażerów (średnio ponad 110
tysięcy dziennie). Firma posiada 73 elektryczne zespoły trakcyjne, z tego na
co dzień kursuje około 50.

SKM jako PKP Szybka Kolej Miejska w Trójmieście sp. z o.o. prowadzi
działalność od lipca 2001 roku. Wcześniej SKM była jedną z części "wielkich"
Polskich Kolei Państwowych. Teraz właścicielem 100 procent udziałów w spółce
jest skarb państwa, ale uprawnienia właścicielskie wykonuje holding PKP SA.

Od 2002 roku w SKM przeprowadzany jest audyt przez konsorcjum, w którego
skład wchodzi m.in. firma konsultingowa Arthur Andersen. Audyt jest zlecony
przez PKP SA i ma dostarczyć niezbędnych informacji do prywatyzacji. I w tym
miejscu rozpoczynają się problemy.

Andersen: podzielić, sprywatyzować

Najkrócej mówiąc przed SKM nakreślone są dwie drogi: podziału spółki i
prywatyzacji jej części przewozowej (to wstępna koncepcja konsorcjum) oraz
komunalizacji całej spółki (jej właścicielami stałyby się miasta) i
ewentualnie późniejszej prywatyzacji. Autorstwo drugiej wizji związane jest
głównie z samą SKM, ale stopniowo zyskuje poparcie samorządów.

Audyt jeszcze trwa, ale Andersen przedstawił już wstępne pomysły na
przekształcenie. Podstawowa sprawa to oddzielenie infrastruktury od
działalności przewozowej. Tory i przystanki miałyby się stać własnością
związku transportowego SKM, który byłby utworzony przez gminy leżące przy
linii SKM. Związek ten byłby odpowiedzialny za zakup usług od SKM i
określenie minimalnych standardów usług. Główną rolę w utworzeniu związku
miałyby odegrać Gdańsk i Gdynia.

Wydzielona część przewozowa miałyby zostać sprywatyzowana, a prywatny
inwestor - w ramach zawartego ze związkiem transportowym kontraktu -
prowadziłby normalną działalność komercyjną i oczywiście byłby
zainteresowany uzyskiwaniem odpowiedniego zysku.

Ile trzeba wydać?

Jaką sumę trzeba by zainwestować w SKM? Konsorcjum przygotowało trzy
warianty rozwoju SKM. Scenariusz A zakłada utrzymanie istniejącego poziomu
usług, związany jest z jak najmniejszymi nakładami inwestycyjnymi - do 2023
nakłady miałyby wynieść 88 milionów złotych. Scenariusz B to gruntowna
modernizacja, czyli nowy tabor mogący jeździć z prędkością do 100 km/h (czas
podróży skrócony o 24 procent). To najdroższe rozwiązanie, które wymaga
nakładów w wysokości prawie 690 milionów złotych. Scenariusz C to nowa
jakość usług, czyli rozwiązanie pośrednie pomiędzy A a B, opierające się na
modernizacji istniejącego taboru. Przewidywany koszt to 196 milionów
złotych.

Samorządy i SKM: nie dzielić - skomunalizować

Zwolennicy przekształcenia przez komunalizację podważają praktycznie
wszystkie wyliczenia Andersena. Uważają, że najlepiej, żeby PKP SA
przekazało gminom bezpłatnie wszystkie udziały w spółce SKM, a o ewentualnej
prywatyzacji decydowałyby później same gminy.

- Teraz kapitał spółki wynosi około 28 milionów złotych. Trudno powiedzieć,
za ile PKP SA udałoby się sprzedać SKM, ale i tak jest to w skali budżetu
całego holdingu raczej nieistotny dochód - twierdzą, proszący o zachowanie
anonimowości, związani z SKM zwolennicy komunalizacji. - Najbardziej stracą
na tym gminy. PKP SA zyska pieniądze z prywatyzacji, a na gminy spadnie
obowiązek utrzymania infrastruktury i troska, by prywatny inwestor osiągał
zysk. Bo wiadomo przecież, że dla prywatnej firmy bilans finansowy jest
ważniejszy niż dobro publiczne, jakim jest zapewnienie transportu w
aglomeracji.

Podkreślają, że SKM bez dotacji samorządowych i rządowych i tak pozostaje
deficytowa, więc jakiekolwiek inwestor musi mieć z góry zapewnione wsparcie
z funduszy publicznych. Tym bardziej jeśli miałby zainwestować w trójmiejską
kolej setki milionów złotych.

Czarny sen samorządów

Według zwolenników tego rozwiązania przejęcie udziałów w SKM przez samorządy
nie blokowałoby prywatyzacji, ale pozwalało na jej przeprowadzenie na
warunkach założonych przez zainteresowane utrzymaniem linii samorządy.

Nieoficjalnie przedstawiciele samorządów potwierdzają zainteresowanie takim
rozwiązaniem. Problem jest tylko jeden: pieniądze. - Dobrze, załóżmy, że PKP
przekazuje nam SKM, tworzymy komunalny związek gmin, które jest jej
właścicielem. Nagle okazuje się jednak, że dotacje się zmniejszają, spółka
zaczyna przynosić milionowe straty, które my musimy pokrywać, bo przecież
zupełnie nie możemy wstrzymać ruchu. To czarny sen, ale musimy mieć plan na
każdą sytuację. Zanim podejmiemy decyzję, musimy dysponować pełną analizą
finansową - opowiada jeden z trójmiejskich wiceprezydentów. - Jest też
pomysł, skąd wziąć pieniądze na warte dziesiątki milionów złotych inwestycje
w SKM.

Nadzieją są tutaj fundusze z Unii Europejskiej. Jeśli szybko udałoby nam się
przejąć kolejkę, tym większe będą szanse na pozyskanie tych środków.

Aktualnie pod przewodnictwem wicemarszałka sejmiku Marka Biernackiego działa
zespół, który zajmuje się przekształceniami. W ostatni poniedziałek w tej
sprawie odbyło się spotkanie u wojewody, w najbliższym czasie mają się też
odbyć rozmowy z szefami PKP SA.

Wyświetl więcej postów



Temat: [pr] Co dalej z SKM


Szybka Kolej Miejska to kręgosłup komunikacyjny Trójmiasta. Poza jedną linią
autobusową (kursującą przez Chwaszczyno) Gdańska z Gdynią nie łączy żadna
alternatywna komunikacja publiczna. Według szacunków SKM rocznie z
przejazdów SKM korzysta ponad 40 milionów pasażerów (średnio ponad 110
tysięcy dziennie). Firma posiada 73 elektryczne zespoły trakcyjne, z tego na
co dzień kursuje około 50.


Prawie 50% nadwyzka??? To dane prawie jak u Ruskich... Nie uwazacie, ze to
deczko nieekonomiczne???


Od 2002 roku w SKM przeprowadzany jest audyt przez konsorcjum, w którego
skład wchodzi m.in. firma konsultingowa Arthur Andersen. Audyt jest zlecony
przez PKP SA i ma dostarczyć niezbędnych informacji do prywatyzacji. I w tym
miejscu rozpoczynają się problemy.

Andersen: podzielić, sprywatyzować


Andersen jeszcze istnieje? Bedziemy w takim razie miec kolejne przypadki
kreatywnej ksiegowosci, tylko tym razem nikt tego nie wykryje :))))


Najkrócej mówiąc przed SKM nakreślone są dwie drogi: podziału spółki i
prywatyzacji jej części przewozowej (to wstępna koncepcja konsorcjum) oraz
komunalizacji całej spółki (jej właścicielami stałyby się miasta) i
ewentualnie późniejszej prywatyzacji. Autorstwo drugiej wizji związane jest
głównie z samą SKM, ale stopniowo zyskuje poparcie samorządów.


Myslmy globalnie - jezeli SKM zarabia na siebie, to bardzo dobrze. Miasto
powinno jej pomoc troche sie rozwinac, a PKP niech sobie ja trzyma - w koncu
musza SKADS ta kase dostac, prawda? Poza tym znowu mamy komplikacje na odcinku
Gdynia Chylonia - Wejherowo, gdzie SKM jezdzi po torach PKP i trzeba sie
bedzie rozliczac, itp.itd. Z drugiej strony jezeli PKP bedzie przejadac zyski
z SKMu, to tez cienko bedzie.


Audyt jeszcze trwa, ale Andersen przedstawił już wstępne pomysły na
przekształcenie. Podstawowa sprawa to oddzielenie infrastruktury od
działalności przewozowej. Tory i przystanki miałyby się stać własnością
związku transportowego SKM, który byłby utworzony przez gminy leżące przy
linii SKM. Związek ten byłby odpowiedzialny za zakup usług od SKM i
określenie minimalnych standardów usług. Główną rolę w utworzeniu związku
miałyby odegrać Gdańsk i Gdynia.


Czyli wreszcie jakis zwiazek taryfowy dla trojmiasta i okolic. Bardzo dobrze.


Samorządy i SKM: nie dzielić - skomunalizować

Zwolennicy przekształcenia przez komunalizację podważają praktycznie
wszystkie wyliczenia Andersena. Uważają, że najlepiej, żeby PKP SA
przekazało gminom bezpłatnie wszystkie udziały w spółce SKM, a o ewentualnej
prywatyzacji decydowałyby później same gminy.


Znowu chca zarobic na biednej PKP bez grosza.


- Teraz kapitał spółki wynosi około 28 milionów złotych. Trudno powiedzieć,
za ile PKP SA udałoby się sprzedać SKM, ale i tak jest to w skali budżetu
całego holdingu raczej nieistotny dochód - twierdzą, proszący o zachowanie
anonimowości, związani z SKM zwolennicy komunalizacji. - Najbardziej stracą
na tym gminy. PKP SA zyska pieniądze z prywatyzacji, a na gminy spadnie
obowiązek utrzymania infrastruktury i troska, by prywatny inwestor osiągał
zysk. Bo wiadomo przecież, że dla prywatnej firmy bilans finansowy jest
ważniejszy niż dobro publiczne, jakim jest zapewnienie transportu w
aglomeracji.


Tak, ale przy odpowiednim skonstruowaniu "taryfy" dla takiej firmy dazenie do
zysku zaczeloby sie przekladac na punktualnosc, kulture obslugi i czyste
sklady. A moze nawet i (wzorem Chicago) "smerfa" (lub ochroniarza) w kazdym/co
drugim pociagu. Bo SKM jest przede wszystkim niebezpieczna.


Podkreślają, że SKM bez dotacji samorządowych i rządowych i tak pozostaje
deficytowa, więc jakiekolwiek inwestor musi mieć z góry zapewnione wsparcie
z funduszy publicznych. Tym bardziej jeśli miałby zainwestować w trójmiejską
kolej setki milionów złotych.


Bez kasy samorzadow niczego w SKMie sie nie ruszy - tak czy inaczej musza
wylozyc te pieniadze. Ale przynajmniej z jakas prywatna firma bedzie bodziec,
zeby ta kase wykorzystac sensownie.


Według zwolenników tego rozwiązania przejęcie udziałów w SKM przez samorządy
nie blokowałoby prywatyzacji, ale pozwalało na jej przeprowadzenie na
warunkach założonych przez zainteresowane utrzymaniem linii samorządy.


Dobra. Niech kupia SKM od PKP i sprzedadza dalej - moze jakas marze nawet
skasuja! PKP przyda sie jakiekolwiek 28 milionow zlotych!


Nieoficjalnie przedstawiciele samorządów potwierdzają zainteresowanie takim
rozwiązaniem. Problem jest tylko jeden: pieniądze. - Dobrze, załóżmy, że PKP
przekazuje nam SKM, tworzymy komunalny związek gmin, które jest jej
właścicielem. Nagle okazuje się jednak, że dotacje się zmniejszają, spółka
zaczyna przynosić milionowe straty, które my musimy pokrywać, bo przecież
zupełnie nie możemy wstrzymać ruchu.


Dotacje beda zawsze i wszedzie!!! A prywaciarze (powiedzmy np. Connex) beda
bardziej gospodarni niz panstwowa firma.


Nadzieją są tutaj fundusze z Unii Europejskiej. Jeśli szybko udałoby nam się
przejąć kolejkę, tym większe będą szanse na pozyskanie tych środków.


O - jeszcze lepiej.

Pzdr
Karol Tyszka

Wyświetl więcej postów




Strona 2 z 2 • Znaleźliśmy 103 wyników • 1, 2
Szablon by Sliffka (© huntik)