Czytasz odpowiedzi wyszukane dla frazy: Biedronka sieć sklepów





Temat: Bojkotujmy sklepy "Biedronka" !
Bojkotujmy sklepy "Biedronka" !
Biedronka" nie zapłaci odszkodowania

Sąd Apelacyjny w Gdańsku zwrócił do ponownego rozpoznania sprawę
odszkodowania dla byłej kierowniczki jednego z elbląskich sklepów sieci
Biedronka. Sąd Apelacyjny uchylił tym samym orzeczenie Okręgowego sądu Pracy
w Elblągu.

Okręgowy Sąd Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Elblągu, jako sąd pierwszej
instancji jesienią ubiegłego roku przyznał Bożenie Łopackiej 35 tysięcy zł
odszkodowania za ponad 2 i pół tysiąca przepracowanych nadgodzin.

Apelację od wyroku korzystnego dla Łopackiej złożył w Sądzie właściciel sieci
sklepów Biedronka - firma Jeronimo Martins.

W oświadczeniu, które można było znaleźć na internetowych stronach sieci
Biedronka, przedstawicielka Jeronimo Martins, Anna Sierpińska nie zgodziła
się z decyzją elbląskiego sądu bo - jak napisała - obowiązki pracodawcy były
i są przez firmę wypełniane należycie i z poszanowaniem prawa, a wyrok w
sprawie Bożeny Łopackiej został wydany pod presją opinii publicznej.

W rozmowie z radiem Olsztyn Bożena Łopacka powiedziała , że sędziowie sądu
apelacyjnego zwrócili sprawę do ponownego rozpoznania, zarzucając
jednocześnie sędziom w Elblągu niedokładność w określeniu kwoty należnego jej
odszkodowania. Jak dodała Łopacka, sędziowie sądu Apelacyjnego w Gdańsku
podkreślali, że ta sprawa jest niezwykle ważna dla wielu pracowników
Biedronki w kraju i należy zachować szczególną staranność przy rozpatrywaniu
tych spraw.

Bożena Łopacka deklaruje, że nadal będzie dochodzić swoich praw. Po
ogłoszeniu wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku nie kryła rozczarowania.

"Jestem bardzo rozczarowana, myślałam, że to się w końcu skończy i że będzie
można w tym kraju powiedzieć, że nie pracujemy za darmo, że mamy prawa, że
walczymy o godność. Wygląda na to, że tak się nie stanie, jeszcze w
najbliższym czasie. (...) Walczyć nie przestanę, bo już teraz się nie cofnę,
za daleko zabrnęłam, za bardzo ludzie we mnie wierzą, za bardzo przyglądają
się mojej sprawie" - powiedziała w środę Łopacka po wyjściu z sali sądowej.

Wyświetl więcej postów





Temat: _________________"PO-rządek prawny"_______________
Nimowlę dziecku?
########################??????????????????
> Wlasnie sie staje. Z oporami jeszcze, ale takich jak Ty powoli
> przekonamy.
> Prawem komunistycznego kaduka przez ostatnie 20
> lat rzadzili tchorze, ktorzy bali sie wynagrodzic te krzywde.
> Nareszcie mamy rzad, ktory przywraca prawo.

Po co tak kłamiesz? Przełom nastąpił za rządów PiS-u! Nie umiesz
czytać ze zrozumieniem - choćby tylko dat? z mojego linku?
Teraz gra ABW z V. została przerwana przez Ministra b. członka i
sekretarza PZPR
a podejrzani o konta PZPR zostali nazwani obywatelami
Zobacz w watku o "ad personam" w odp. do marudy


W ubiegłym roku Janek Mela dostał 233 tysiące złotych odszkodowania
za wypadek,...ale jego wygrana to i tak precedens w walkach z
wielkimi firmami.

Jacek Magacz, prawnik z Opola, w 2005 roku wygrał w sądzie.. I
wygrał.

Z Telekomunikacją trzy lata temu wygrała także mieszkanka Gdańska ,

Prowizja w wysokości dwóch złotych była głównym wątkiem procesu,
jaki wytoczyła Bankowi Millennium jedna z jego klientek, Christy K.

PZU musiało wypłacić półtora miliona złotych żonie mężczyzny, który
zginął w wypadku samochodowym, spowodowanym przez klienta firmy.
Kobieta tłumaczyła, że śmierć jej męża, wysokie

Siedem tysięcy złotych odszkodowania dostał od koncernu
energetycznego Roman R. z Krasnegostawu
Nierówną walkę z firmą samotnie wygrał także 60-letni rolnik
Grzegorz Sar z Jedliny Zdroju

Piotr Cichocki z Warszawy także miał przeprawę z Telekomunikacją
Polską.
Ponad 26 tysięcy złotych zaległego wynagrodzenia wywalczyła przed
sądem Bożena Łopacka , była pracownica sieci sklepów Biedronka.
Obywatel kontra państwo

Wrocławianin Wojciech Byrzykowski w czerwcu 2006 roku wygrał w
Europejskim Trybunale Praw Człowieka z Polską,

Prawdziwym weteranem batalii z Polską przed Trybunałem w Strasburgu
jest Henryk Kreuz z Płocka . Na początku lat 90. poskarżył się na
niedostępność sądu, kiedy ten wyznaczył mu potężne wpisowe.
W 2004 roku Trybunał ponownie przyznał mu rację, kiedy skarżył się
na przewlekłość postępowania. Płocczanin przez kilka lat procesował
Wyświetl więcej postów





Temat: He,he,he - . Poszedł za 2600 złotych
Kradną u siebie
Kradną u siebie

Ponad 35 mln euro ukradli ze sklepów w ubiegłym roku Europejczycy. Tak wynika z
raportu Centem for Retail Research. Przez złodziei Polska traci co roku ok.
1,29 proc. przychodów
Według statystyk CRR za jedną trzecią kradzieży w polskich sklepach odpowiadają
pracownicy, to daje nam niechlubne, bo trzecie miejsce w europejskiej
statystyce. Reszta kradzieży to sprawka klientów i dostawców. Zdaniem Anny
Sierpińskiej z Jeronimo Martins, do którego należy sieć sklepów Biedronka,
nieuczciwi pracownicy częściej starają się oszukać firmę, a nie klientów.
www.magazynhandlowiec.pl/go.php?page=nr&nr=43&cat=1&art=145

Skradziono w tym roku coś z grobu Pani bliskich?
- W tym roku nie.
- A wcześniej?
- A wcześniej to już chyba wszystko mi ukradli: kwiaty, znicze, nawet
plastikowe wazoniki. Ludzie kradną dosłownie wszystko.
- Nic z tych rzeczy Pani nie odzyskała?
- A skądże! W zeszłym roku ktoś był tak bezczelny, że skradzione mi kwiaty
położył cztery groby dalej. Że też ludziom nie jest wstyd.
www.gazetakartuska.pl/Archiwum/Nr_45_2005/art_03.htm

Za kratkę kanałową (ok. 20 kg) można w punkcie skupu złomu dostać 10 zł. Na
ćwiartkę. Za pokrywę kanału [40 kg) jest już pół litra. W pozbawionej przez
złodziei osłony studzience kanalizacyjnej zginęła w Rybniku 4-letnia
dziewczynka. W trakcie kradzieży złomu giną niekiedy sami rabusie, ale to nie
studzi ich zapału.
odpady.org.pl/articles.php?id=235 Wyświetl więcej postów



Temat: Bush: $100 mln dla polskiej armii.
Bush: $100 mln dla polskiej armii.
Minister obrony Jerzy Szmajdziński stwierdził, że obiecane przez Busha 100 mln dolarów na pomoc wojskową wydamy przede wszystkim na supernowoczesne bezzałogowe samoloty zwiadowcze (uboższe wersje słynnych Predatorów), które przydadzą się w Iraku oraz na naszej wschodniej granicy, a także na nowoczesne noktowizory i środki łączności. - Ten sprzęt z roku na rok jest coraz bardziej zaawansowany, chcemy nadążać za najnowszą techniką - powiedział Szmajdziński.

A żolnierze WP w biedzie i strachu żyją:

Podoficerowie skarżą się na biedę. Np. młodszy chorąży z Giżycka, służący w armii od 11 lat ma na utrzymaniu niepracującą żonę i dwójkę dzieci. Na rękę zarabia 1850 zł. Po uregulowaniu opłat za służbowe mieszkanie zostaje mu 1100 zł, czyli 275 zł na osobę. Jak ma się to do zapisu w ustawie: "Państwo zapewnia żołnierzom zawodowym godne warunki życia, umożliwiając oddanie się służbie, rekompensując odpowiednio trud, ograniczenia i wyrzeczenia związane z pełnieniem służby"? - pytają autorzy skargi do RPO.

Z sygnałów napływających do rzecznika praw obywatelskich wynika, że w jednostkach liniowych panuje mobbing nie mniejszy niż w sieci sklepów Biedronka. Nagminnie nie przestrzega się rozporządzenia ministerstwa obrony określającego czas służby. Taka praktyka wynika z wakatów w jednostkach liniowych - pisze "Życie Warszawy".

Inny, przedstawiający się jako Zrozpaczony, żali się kolegom: - Jestem podoficerem i młodym żołnierzem, niedawno przeniosłem się do małej jednostki w południowo-wschodniej Polsce. Jest tu jak za stalinizmu. Dowódca, który przybył tu rok temu, terroryzuje wszystkich. Ktokolwiek się sprzeciwił, poleciał z wojska (...). Dowódca powiedział, że muszę donosić na kolegów (...), bo jak nie, to mnie zniszczy i skończę w cywilu bez emerytury. Wiem, że nie żartował, bo rozmawiałem z tymi, którzy mu się narazili. - W moim batalioniku jest podobnie - pisze Zmechol.

- Wyścig w postępowaniach dyscyplinarnych. Gość (dowódca) wszczyna postępowania nawet za brak kapturków na wentylkach w pojazdach. W poprzedniej jednostce wszczął ponad 280 postępowań i powiedział, że zamierza pobić ten rekord.

A tak swoją jednostkę opisuje Junior: - Rok 2004, dowódca przed kadrą jednego pododdziału wypowiada się tak: "Wolne za to, co pracowaliście po południu, to możecie odebrać jutro i pojutrze" (to było w piątek). Panowie, są takie przekręty, że aż strach tu pisać, wiele z nich nie może wyjść na jaw na tym forum, bo wiążą się z pracą bojową i ujawnienie tego byłoby już przestępstwem.

Wyświetl więcej postów



Temat: Obóz pracy "Biedronka"
Gdy Mariola Chytroń zaczyna wspominać Biedronkę, robi się blada. - Rano szłam
do pracy, a po policzkach ciekły mi łzy - opowiada. Noce przespane na paletach
z papierem toaletowym, praca przez kilka miesięcy bez jednego dnia wolnego i
krwotok, którego dostała po przeładowaniu kilku ton towaru - to tylko początek
jej opowieści. - Czy pan wie, że ja się boję tego miejsca? Dziś nie mogę nawet
przejść w pobliżu sklepu z napisem Biedronka - mówi łamiącym się głosem.
Wytaczamy działo przeciw potężnemu, zagranicznemu inwestorowi, dającemu pracę
10 tysiącom osób i współpracującemu z kilkuset krajowymi przedsiębiorcami. Ale
reporterzy "Newsweeka" i telewizji TVN ponad wszelką wątpliwość ujawnili, że
sieć sklepów Biedronka w sposób systematyczny łamie nie tylko normy moralne,
ale też obowiązujące przepisy prawa.
Sygnał o patologii wyszedł od zdesperowanych pracowników, którzy w naszych
redakcjach szukali nie tyle sprawiedliwości, co szansy na poprawę swojego losu.
Przez kilka tygodni nasi dziennikarze obserwowali, co dzieje się na zapleczach
sklepów.
Szybko okazało się, że problem wyzysku nie dotyczy tylko jednego czy kilku
punktów, ale całej sieci. Nasi rozmówcy, obecni pracownicy sklepów, panicznie
boją się utraty pracy. Na rozmowę z reporterami godzili się tylko pod warunkiem
zachowania pełnej anonimowości. Ich relacje pokrywają się jednak z tym, co
mówią byli pracownicy Biedronki, którzy już nie muszą bać się o posady.
Na sieć Biedronka składa się 675 sklepów. Jeronimo Martins Dystrybucja, spółka-
córka portugalskiego koncernu i właściciel Biedronki, planuje w ciągu
najbliższych sześciu lat otwarcie kolejnych 1300 sklepów. Już dziś Biedronka
jest drugą siecią sklepów w kraju. Jej łączny przychód wyniósł w ubiegłym roku
4,2 mld zł i wzrósł o 14 proc. Regularnie w Biedronce robi zakupy 46 proc.
Polaków. Bo Biedronka jest tania. Wybór towarów jest mniejszy, sprzedaje się je
wprost z kartonów, ale ceny są niższe nawet o 20 proc. niż w innych sklepach. Z
punktu widzenia klientów sprawy wyglądają różowo. Ale oni nie wiedzą, co dzieje
się na zapleczach ich ulubionych marketów.

Nic dodać. Na bezprawie i wyzysk stosowany przez Biedronkę, w obronie praw
pracowniczych, a właściwie praw ludzkich jedyny skuteczny sposób to
TOTALNY BOJKOT Wyświetl więcej postów



Temat: Grześ:))) nowy wątek
magia słów i chemia-nie potrzeba nic wiecej:)
tez nie lubie sieci sklepów Biedronka:))biedny Jasiu... Wyświetl więcej postów



Temat: pieluchy 3 (4 - 9 kg) - jakie polecacie ?
polecal DADA, można je kupic w sieci sklepów Biedronka. Cena za paczke 18 zł, są
fajne, dosyć cienkie, dobrze wchłaniaja i przylegają. W niczym nie są gorsze od
PAMPERSÓW. Ja uważam ze nawet lepsze, dzieciak "nie przecieka" w nich.Pozdr. Wyświetl więcej postów



Temat: logo firmy - jakie sa ceny


[...]
| Nie musi sie kojarzyc z profilem firmy, moze byc
| calkiem abstrakcyjne ale wtedy trzeba wiecej wydac na promocje tego
logo.
[...]

Zgadza się, kojarzyć się z profilem firmy nie musi, ale całkiem
abstrakcyjny logotyp nie będzie logotypem. Chyba, że pisząc "logo"
masz na myśli tylko jeden z elementów znaku - sygnet (symbol).


Tak, mialem na mysli sam symbol. IMAO na przyklad Nike ma lyzwe i wiekszosc
ludzi rozpoznaje sam symbol, nie ma potrzeby eksponowania samego napisu
"Nike".


| Za samo wykonanie jesli chodzi o grafike to nie dalbym wiecej niz
50-500PLN.
| Pomysl taki nabazgrany na kartce mysle, ze jest wart nawet 15 tys
dla
| bogatej firmy.

Dziwny pomysł, żeby stawiać (i przy okazji oddzielać) część
koncepcyjną ponad wykonaniem. Czasem cały pomysł może być czysto
formalny - opierać się wyłacznie na wykonaniu, jak w przypadku znaków
literniczych, gdzie decyduje dobrze ustawiony charakter kompozycji
napisu i samej formy litery, światło miedzyliterowe, detal
typograficzny, a więc umiejętności czysto graficzne. Bez tego nawet
najlepszy pomysł można skaszanić.


Trzymajac sie dalej symbolu "Nike" za wykonanie lyzwy w programie graficznym
ciezko byloby zaplacic wiecej niz np 500PLN, jest to jeden dzien pracy z
programem, jesli nie mniej.I prawde mowiac trudno cokolwiek w nim zkaszanic,
jest wyjatkowo prosty. Rownie dobrze zamiast dla firmy odzierzowej logo to
mogloby byc dla firmy z innej branzy. Logo to jest wrecz banalne, wartosci
nabralo przedewszyskim poprzez reklame. Tego typu gotowych juz symboli jest
mnostwo do kupienia, pozostaje pozniej tylko dobor czcionki itp. Inna sprawa
to symbol loga np Windows, graficznie jest o wiele bardziej skomplikowany,
jednoczesnie symbol nawiazuje i kojarzy sie z nazwa Windows - okna. Byloby
rowniez swietne dla firmy produkujacej, sprzedajacej okna.
Coca-Cola - fikusna czcionka, mozna z niej zrobic logo dla kazdej firmy.
Wystarzy znalezc inna orgynalna czcionke kupic ja na wylacznosc i juz jest
logo.
Czesto sama nazwa firmy, produktu narzuca symbol np Windows, siec sklepow
Biedronka itp.
Nazwa firmy oraz logo powiny byc rownolegle projektowane. Wszysko to powinno
byc powiazane z przyszla reklama. Dobra nazwa + dobrze podswiadomie z nia
kojarzace sie logo jest duzo warte. Wymaga to mnostwa pracy i kombinowania.
Wiec wyceniajac wykonanie loga jednak bym rozdzielil koncepcje od czesci
wykonawczej. Opracowanie koncepcji wymaga mnostwo czasu i wiedzy z wielu
dziedzin, jesli ma byc profesjonalne, a pieknych graficznie efektow nie
daje.
Za czesc wykonawcza zaplacic nalezy tyle ile sie placi za dobre rzemioslo
profesjonaliscie, proporcjonalnie do czasu jaki mu to moze zajac oraz ilosci
wersji jakie przedstawi. A za koncepcje + grafika ? tyle ile da sie
wyciagnac od klienta. Im bogatsza i bardziej prestizowa firma tym wiecej.
Gdybym wykonal logo takie jak Windows'a to Microsoftowi sprzedalbym je za
150tys, a szklarzowi z okolicy za 500 PLN.

--
Pozdrawiam
Piotr Sierżęga


Wyświetl więcej postów



Temat: masz kubek od Starbucksa to jesteś elita !
On 24.04.2009, Carrie <carrie@gmail.comwroted:


| Takie narzekanie na "dzisiejszą młodzież" jakie tu słychać jest
| trochę bez sensu: w poprzednim pokoleniu szczytem marzeń były
| przysłane przez ciocię z Ameryki byle jakie Levisy, pracowicie
| "dekatyzowane" ręcznie przez pocieranie kamieniem itd. itp.

Prawie to samo napisałam w moim poście, ale potem wykasowałam w ramach
polityki "mniej gadania, więcej treści", którą sobie narzucam [z
mizernym skutkiem, co prawda ;].


No wiem, że leję wodę ;) Jakoś przeżyję.

[...]


| poczucie bycia "światowym" ma się przez picie kawy w tej samej
| kawiarni którą widać w połowie amerykańskich seriali telewizyjnych,
| ale zasada jest ta sama: rzeczy zwykłe urastają do rangi symboli
| "światowego" stylu życia -- wydatnie w tym pomaga zręczne budowanie
| wizerunku marki, w tym product placement. Nie zobaczysz w modnym
| serialu ludzi z kubkami z "Cofee Heaven".

Zabawne jest to, że dla przybysza z prowincji, jak ja, takie Coffee
Heaven już jest jakimśÂ tam symbolem miejskiego życia. We wsiach i
miasteczkach bary tego rodzaju nie mają racji bytu, zresztą kto by tam
wydawał kilkanaście złotych na kubek kawy, skoro może mieć za to całą
paczkę albo dwie. I zaparzyć tę kawę w ekspresie, a potem wypić
spokojnie z filiżanki na werandzie :)


Albo na krzesełku/leżaku w ogrodzie. Z tym że wiesz, kojarzenie się
ogólnie takich kawiarni z miejskim stylem życia to jedno, a "kultowość"
konkretnej kawiarni niby "dla wyższych sfer" to drugie. Sprytnie złapani
na wizerunek marki, po prostu. Albo wyjątkowo głupi. Albo jedno i drugie.
W sumie rozumiem, że to nic nowego, ale cieżko mi sobie jednak wyobrazić
stan ducha kogoś, kto o tych "wyższych sferach" plecie. Już łatwiej
zaakceptować wyssanie go z palca przez autora tekstu "sponsorowanego".


Może dlatego Starbucks nie jawi mi się jako luksus wyższego rzędu,
tylko jako całkiem zwyczajny bar kawowy z nowym szyldem. No, ale nie
byłam tam jeszcze - może się zasadniczo mylę, może jednak jest
wyjątkowy ;)


Nie jest, nie ma szans. Z grubsza to samo co w CH i reszcie podobnych,
tyle że mocniej podlane reklamowym sosem.


A jeśli obecność logo w serialach jest wyznacznikiem kultowości, to
mamy w Polsce kultowąÂ sieć sklepów "Biedronka", kultowe wody mineralne
różnych producentów i kultowe centra handlowe


Ale wiesz, to nie w _amerykańskich_ serialach ;)


[wnioski wyciągnięte z
serialu "Klan", który kiedyś z upodobaniem oglądałam. Nie wiem, co
jest kultowe obecnie, bo teraz szkoda mi czasu na oglądanie seriali w
TV].


Dla mnie praktycznie cała ta kategoria nie istnieje, od czasu do czasu
widzę parę odcinków czegoś tam, ale praktycznie bez polskich. Swego czasu
podobała mi się "Niania" (oryginał), "Will & Grace" (pierwszych kilka
sezonów, potem zjechało w dół), "NYPD Blue" (chyba jeden z najlepszych
policyjnych seriali wszechczasów), no i oczywiście daaawno temu "Miasteczko
Twin Peaks" (jedyny raz poza "Czterema Pancernymi" w dzieciństwie kiedy
mnie naprawdę dopadł szał na dany serial). Na "Chirurgach", "Zaginionych",
"Prison Breaku" itp. ziewałem, skończyło się na pojedynczych odcinkach.

GS

Wyświetl więcej postów



Temat: Afera w "Biedronka" i kolejna w TVN
Afera w "Biedronka" i kolejna w TVN
Witam,
Poniedziałkowy artykuł "Uwaga! - Biedronka i telewizja TVN"
równocześnie z ujawnionymi przez dziennikarzy programu Uwaga!
łamaniem prawa - niewłaściwym ewidencjonowaniem czasu pracy w
sieci sklepów Biedronka ujawnił łamanie innego prawa w stacji TVN.
Kreatywne ewidencjonowanie reklam i audycji sponsorowanych,
bo to ujawnił artykuł, służy ukrywaniu kwalifikacji sponsorskiej
programów i zatajaniu z tego tytułu zysków.

Wspomniana łamiąca prawo reklama koniaku marki Hennessy
to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jaka jest skala tego
procederu w stacji TVN pokazuje dobitnie inny program
- "Co Za Tydzień".

Program nie tylko reklamował kosmetyki firmy Rimmel, ale powstał
na zlecenie koncernu kosmetycznego Coty, Inc. z USA, producenta
marki. Celem kampanii osnutej w programie nie było zaznajomienie
konsumenta z nazwą, co dopuszcza prawo telewizyjne, ale osiągnięcie
założonych przez koncern celów marketingowych.

I rzeczywiście motyw przewodni w programie kosmetyki Rimmel
amerykańskiego koncernu w polskiej telewizji komercyjnej TVN
nie były przypadkowe, a realizowały cele opracowane przez agencję
reklamową US Concpets z USA. Chodzi o cele i taktykę kampanii,
zaprojektowanie począwszy od wyglądu grafiki, poprzez scenariusz
programu, strategię pozyskania targetu (16-24 lata) aż po rodzaj nagrody.
www.usconcepts.com/mobile/mobile_rimmel.asp Użyte w programie
elementy i metody realizujące kampanię osiągnęły wysoki wskaźnik
skuteczności. Za co agencja US Concepts za tę kampanię otrzymała
nagrody m.i. REGGIE Awards w kategorii budżetu 1 mln - 5 mln
dolarów i Ex Award za Best Mobile Marketing Program.

Stacja TVN nadała program "Co Za Tydzień" 9 razy plus 9 powtórzenia
w dzień poprzedzający oraz w drugiej serii 9 razy w tym samym systemie
plus 9 emisji w godzinach południowych, razem 45 emisji.

Telewizja TVN złamała tutaj z premedytacją szereg artykułów Ustawy
o Radiofonii i Telewizji: Art. 17 pkt 3.: "Sponsor nie może wpływać na
treść audycji lub innego przekazu oraz ich miejsce w programie w sposób
ograniczający samodzielność nadawcy. Sponosorowanie nie zwalnia
nadawcy od odpowiedzialności za treść audycji."

Telewizja TVN złamała również artykuł 16. zabraniający reklamy ukrytej:
"Zakazane jest nadawanie kryptoreklamy", którą w myśli ustawy Art.
4. jest "Kryptoreklamą jest przedstawianie w audycji towarów, usług,
nazwy, znaku towarowego, lub działalności przedsiebiorcy będącego
producentem towaru lub świadczącego usługi, jeżeli zamiarem nadawcy,
w szczególności związanym z wynagrodzeniem lub uzyskaniem innej
korzyści, jest osiągnięcie efektu reklamowego oraz jeżeli możliwe jest
wprowadzenie publiczności w błąd co do charakteru przekazu."

Reporterzy Uwagi! wykryli łamanie praw pracowniczy, niewłaściwe
ewidencjonowanie czasu pracu w sieci sklepów Biedronka, tutaj
została wykryta w telewizji TVN nieporównywalnie większa afera
ukrywania kwalifikacji sponsorskiej programów, powstawanie na
zlecenie sponsorów programów i zatajaniu z tego tytułu zysków.

Niniejszy artykuł równoznaczy jest z doniesieniem do KRRiT o złamaniu
przez TVN prawa i procederze zatajania programów sponsorskich w
ewidencionowaniu reklam. Oraz po kontroli skutkuje doniesieniem do
prokuratury o podejrzenie mataczenia księgowego aspektu świadczenia
usług reklamowo-sponsorskich spółki TVN i popełnienia związanego
z tym przestępstwa filskalno-skarbowego.

Dario25Net Wyświetl więcej postów



Temat: Biedronka pod lupą inspektorów
Biedronka pod lupą inspektorów
PIP: - Właściciel sieci Biedronka przejmuje część sklepów sieci Rojal Markety,
łamiąc przy tym prawa pracowników. Rzecznik firmy odpowiada: - Nie mamy sobie
nic do zarzucenia

Spółka Rojal Markety ma w północnej Polsce ponad 30 sklepów. Pięć z nich - po
dwa w Elblągu i Braniewie oraz jeden w Gdańsku - jest właśnie w likwidacji. W
ich miejscu powstaną sklepy sieci Biedronka, których właścicielem jest
portugalska spółka Jeronimo Martins Dystrybucja.

- Przeprowadzamy restrukturyzację, która ma na celu optymalizację kosztów -
wyjaśnia Marzena Laren, kierownik biura zarządu Rojal Markety. - JMD była
zainteresowana opuszczanymi przez nas budynkami.

Okazało się, że przejmując sklepy sieci Rojal, nowy właściciel nie chce
przejąć ich personelu.

- Pracownicy Rojala powinni być automatycznie przyjmowani do pracy w
Biedronce, ale tak się nie dzieje. Są zwalniani, a dopiero potem przyjmowani,
ale już na gorszych warunkach - uważa Eugeniusz Dąbrowski, szef Państwowej
Inspekcji Pracy w Elblągu. - Dostają umowy maksymalnie na rok, a w niektórych
przypadkach tylko na trzy miesiące. JMD obchodzi prawo, bo to mu się opłaci.
Zwalniając przejętych pracowników musieliby wypłacać ludziom należne odprawy.

PiP wie o co najmniej trzech sklepach, w których miało dojść do złamania praw
pracowniczych.

- Zwróciłem się do regionalnego przedstawiciela zarządu JMD w Grudziądzu o
anulowanie trzymiesięcznych umów zawartych na okres próbny - mówi Dąbrowski. -
Jego odpowiedź była negatywna. Część pracowników zastanawia się nad
wytoczeniem JMD procesów. Chętnie zostanę ich pełnomocnikiem w sądzie.

Sprawę przejęcia bada także Okręgowa PIP w Gdańsku.

- Staramy się dotrzeć do umowy zawartej między JMD i Rojal Marketami. Obecnie
mogę jedynie potwierdzić, że wszystko wskazuje na to, że zostały złamane prawa
pracowników - stwierdza Piotr Ciborski, wiceszef gdańskiego inspektoratu.

Danuta Załucka pracowała w elbląskim Rojalu przy ul. 12 Lutego. - Kilka dni
temu przyjechał przedstawiciel dyrekcji z Gdańska i poinformował nas, że mamy
się zwolnić, a dopiero potem chętni zostaną przyjęci do Biedronki - opowiada
Załucka. - Wspominał o płacy 1,2 tys. zł brutto. To 300 zł więcej niż
dotychczas. Niby atrakcyjne, ale umowy miały być podpisane tylko na rok.

Kobieta nie zdecydowała się na te warunki. Ona i dwie koleżanki znalazły pracę
w innym elbląskim sklepie Rojala. - Inni nie mieli wyjścia, bo pracy w mieście
brak - mówi Danuta Załucka.

Rzecznik prasowy JMD Paweł Tymiński zapewnia, że zarząd spółki nie obawia się
fali procesów. - Przejęcie sklepów Rojal miałoby miejsce, gdyśmy zakupili
pakiet ich akcji - argumentuje. - My po prostu wchodzimy do atrakcyjnych
lokali, które zwalnia konkurencja. To, że zatrudniamy pracowników Rojala,
tylko dobrze o nas świadczy, bo moglibyśmy poszukać nowych w pośredniakach.
Nikogo do pracy w Biedronce nie zmuszamy.

- Takie tłumaczenie jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu - mówi inspektor
Ciborski. Wskazuje, że Sąd Najwyższy orzekał już w podobnych sprawach
przyznając rację pracownikom.

- Artykuł 23 z dopiskiem 1 kodeksu pracy mówi wyraźnie, że przejmując budynek
po likwidowanej firmie w celu prowadzenia podobnej działalności przejmuje się
także jego pracowników - przypomina inspektor.
miasta.gazeta.pl/trojmiasto/1,35612,2890033.html
Wyświetl więcej postów



Temat: Biedronka bedzie dobra
"Czarny PR w służbie sieci sklepów Biedronka

Bogdan Wróblewski 14-06-2006 , ostatnia aktualizacja 14-06-2006 10:35

Nowa odsłona w walce Biedronki z poszkodowanymi przez nią pracownikami.

Prawnik Biedronki sugeruje, że Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Biedronki
dostaje pieniądze z zagranicy. Dowód? Tekst reklamowy w "Trybunie" na zamówienie
właściciela Biedronki.

Od kilku lat między byłymi pracownikami Biedronki a właścicielem sieci marketów
spółką Jeronimo Martins Dystrybucja trwa sądowa wojna. Toczą się procesy o
godziny nadliczbowe (sąd w Poznaniu przyjął zbiorowy pozew stu pracowników,
którzy walczą o wypłatę ok. 2 mln zł zaległych pensji), jest prokuratorskie
śledztwo w sprawie wyzysku pracowników Biedronek.

Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Biedronkę poprosiło ministra o zajęcie się
sprawą "tzw. układu poznańskiego - nieformalnych więzi pomiędzy organami
prokuratury i zarządami JMD, czego efektem jest nieudolność i przedłużanie się
postępowań karnych". Coś musiało być na rzeczy, bo śledztwo decyzją prokuratora
krajowego zostało zabrane z Poznania do Krakowa.

JMD zarzut uznało za bezpodstawny. W pozwie o ochronę dóbr osobistych przed
warszawskim sądem domaga się przeprosin i zasądzenie 50 tys. zł na PCK.

Tymczasem Stowarzyszenie wystąpiło do warszawskiego sądu o zwolnienie od kosztów
i przyznanie pełnomocnika z urzędu.

Pełnomocnik JMD mec. Dariusz Skuza zareagował natychmiast wnioskiem przeciw.
Napisał do sądu, że Stowarzyszenie "korzysta z wieloosobowej grupy prawników", a
pismo do sądu kończył sugestią: "Stowarzyszenie najprawdopodobniej korzysta w
swej działalności ze środków, które spływają z zagranicy. Jedną z tych
organizacji - jak donosi prasa - jest m.in. niemiecka Fundacja im. Friedricha
Eberta". Na dowód mec. Skuza dołączył "kopię artykułu prasowego" zamieszczonego
w "Trybunie".

Tekst w Trybunie „Komu przeszkadza Biedronka?” zajmuje ponad pół strony. Atakuje
Stowarzyszenie, mec. Lecha Obarę, który reprezentuje je w kilku sprawach, media.
Stawia kilka tez: • chodzi o wielkie pieniądze jakie można „wyrwać z gardła
wielkiej sieci handlowej”; • mec. Obara i inni prawnicy nie reprezentują b.
pracowników Biedronek charytatywnie; • „minister Ziobro „buduje tanią
popularność na plecach Biedronki”; • „tłem sprawy są trzy rzeczy: pieniądze,
pieniądze, pieniądze”.

Z tekstu wynika, że jednym ze "sprzymierzeńców i donatorów" Stowarzyszenia jest
niemiecka Fundacja im. Friedricha Eberta. Pada też sugestia o finansowanie
Stowarzyszenia przez konkurencyjne niemieckie sieci handlowe. - Ile daliście na
Stowarzyszenie - pytamy w Fundacji im. Eberta. - Ani złotówki - odpowiada
zdziwiony Krzysztof Getka z fundacji. Dodaje: - To wszystko, co jest napisane w
tym tekście na nasz temat jest bzdurą. To bez szacunku dla faktów, powstał po
to, żeby komuś dokuczyć. Jesteśmy transparentni, informacje o nas są na
www.feswar.org.pl.

"Artykuł prasowy" z "Trybuny" okazał się być reklamą. Wynika to z pisma, które
otrzymał Edward Gollent, prezes Stowarzyszenia od redaktora naczelnego
"Trybuny". Czytamy w nim: "Zleceniodawcą zamieszczenia tego ogłoszenia była
Agencja Reklamy Anon, działająca na rzecz spółki Jeronimo Martins, właściciela
sieci handlowej Biedronka". Reklama ukazała się 22 maja, a już następnego dnia
złożył ją w sądzie, jako "kopię artykułu prasowego" pełnomocnik JMD mec. Skuza.

- Trudno mi uwierzyć, że pełnomocnik JMD nie wiedział, z czym ma do czynienia -
mówi Gollent.

- Z czymś takim się nie spotkałem. To wprowadzenie sądu w błąd - uważa Adam
Bodnar z Fundacji Helsińskiej.

- W jakim świetle stawia pana, pełnomocnika JMD, posłużenie się reklamą tej
firmy w sporze sądowym? - pytam mec. Skuzę.

- Uzyskałem ten tekst od firmy monitorującej media. Nie wiem, czy to jest
reklama. To sąd ustali czy i z jakich źródeł finansowane jest Stowarzyszenie -
odpowiada mec. Skuza.

Mec. Obara tak komentuje sprawę: - To jest granie na najniższych instynktach,
ale raczej uznam, że po prostu przekroczono granice śmieszności.

Stowarzyszenie planuje złożyć w sadzie prywatny akt oskarżenia o zniesławienie.

Rzecznik JMD nie zareagował na naszą prośbę o kontakt."
Wyświetl więcej postów



Temat: galeria nawiedzonych II
galeria nawiedzonych II
jak w Kanie Galilejskyj;)

"Woda prałata Jankowskiego wchodzi na rynek
Katarzyna Włodkowska2006-08-28, ostatnia aktualizacja 2006-08-29 11:42
Woda "Jankowski", firmowana nazwiskiem prałata Henryka Jankowskiego w ciągu
kilku tygodni pojawi się w sklepach. Oferta spółki Cechini Muszyna,
producenta trafi również do kancelarii prezydenta, premiera, Sejmu i Senatu



fot.Damian Kramski / Agencja Gazeta
Woda mineralna z wizerunkiem prałata Henryka Jankowskiego trafiła do sklepów
28 sierpnia
ZOBACZ TAKŻE
Ks. Jankowski sprzedaje milion butelek wina (28-12-04, 00:00)
- Dzwonią hurtownie i restauratorzy z całego kraju, szczególnie z Pomorza -
cieszy się prezes Cechini Muszyna - Stanisław Cechini, producent wody. -
Dystrybucją zainteresowała się już sieć sklepów Biedronka oraz amerykański
WoolMart.

Na tym nie koniec. Cechini chce sprzedawać wodę w restauracji sejmowej.

- Jeszcze w tym tygodniu skierujemy ofertę do kancelarii prezydenta,
premiera, Sejmu i Senatu - dodaje Grzegorz Kalicki, dyrektor ds. handlu
zagranicznego spółki. - Woda da naszym politykom wsparcie i oświecenie.
Prałat zapowiedział też, że kilka butelek zabierze do Watykanu, gdzie wybiera
się we wrześniu. Sam papież jej skosztuje!

Produkt zaprezentowano wczoraj w Krynicy Zdrój. W sali konferencyjnej hotelu
Cechini zgromadzili się szefowie firmy, Mariusz Olchowik, prezes Instytutu
im. Henryka Jankowskiego, oraz burmistrz Krynicy Zdrój Emil Bodziony. Prałat
Jankowski nie pojawił się. Leży w gdańskim szpitalu. Cierpi na powikłania
spowodowane cukrzycą. Od wielu miesięcy lekarze nie mogą wyleczyć ran na jego
stopie.

- To nie powód, bym odpuścił całą imprezę - żartuje prałat, który
uczestniczył w konferencji prasowej przez telefon. - Rozumiem, że
dziennikarze napiją się wody za darmo - rzucił na wstępie. - Żałuję, że nie
mogę być. Lekarze robią, co mogą. Wszystko jest na dobrej drodze.

Woda będzie sprzedawana w szklanych butelkach - poj. 0,33 litra oraz
plastikowych - 0,5 i 1,5 l. Cena od 1,50 zł do 2,10 zł. Na etykiecie prałat w
koloratce z łańcuchem przyozdobionym orderami. Nazwa: Jankowski. Zysk dla
Instytutu imienia ks. Jankowskiego to 10 - 15 procent od butelki (w
zależności od wielkości).

- Pieniądze ze sprzedaży przeznaczymy na stypendia i wyjazdy dla dzieci, a
także na opracowywanie materiałów archiwalnych z okresu PRL i budowę ołtarza
bursztynowego - mówi Mariusz Olchowik, prezes Instytutu.

Arcybiskup Tadeusz Gocłowski, metropolita gdański, nie chce komentować sprawy.

- Kościół nie jest od komentowania tego typu występów - powiedział "Gazecie"
Witold Bock, sekretarz prasowy arcybiskupa. We wcześniejszych rozmowach
z "Gazetą" abp Gocłowski zapowiedział, że jeśli zyski pójdą na Kościół, czyli
m.in. ołtarz w kościele św.Brygidy, zainterweniuje.

NAPOJE PRAŁATA

Woda mineralna to nie pierwszy kontakt ks. Jankowskiego z biznesem. W 1992
roku ze sprzedaży firmowanych swoim nazwiskiem szampanów sfinansował budowę
organów w kościele św. Brygidy. Natomiast półtora roku temu, mimo sprzeciwu
arcybiskupa Tadeusza Gocłowskiego, zadebiutowało wino Monsignore (prałat).
Stołowe czerwone i białe - cena 25 zł. Dobrze się sprzedaje, gości na
imieninowym stole byłego prezydenta Lecha Wałęsy. - Stanowczo się na to nie
zgadzam. Kościół walczy z alkoholizmem, promuje życie w trzeźwości -
protestował po pojawieniu się wina abp Gocłowski."
Wyświetl więcej postów



Temat: Biedronka odpowiada
Biedronka odpowiada
Dostałem milem od Biedronki oświadczenie, które poniżej wklejam:

"OŚWIADCZENIE ZARZĄDU JERONIMO MARTINS DYSTRYBUCJA S.A. W SPRAWIE ARTYKUŁU
OPUBLIKOWANEGO W GAZECIE WYBORCZEJ

W artykule "Lekarze mówią, że Biedronka ją zabiła", który ukazał się na
łamach "Gazety Wyborczej" 21 kwietnia 2005 r., zawarte są nieprawdziwe i
krzywdzące dla firmy Jeronimo Martins Dystrybucja S.A. (właściciela sieci
sklepów Biedronka) informacje. Artykuł został przygotowany bez zachowania
zasad rzetelności i obiektywizmu dziennikarskiego. Przed publikacją artykułu
dziennikarz nie skontaktował się z nami. Nie mieliśmy więc szansy
sprawdzenia i wyjaśnienia sytuacji ani odniesienia do stawianych nam
zarzutów. Natomiast już dużo wcześniej przedstawiciele naszej firmy byli
szantażowani przez p. Edwarda Gollenta, byłego dostawcę towarów do sieci
Biedronka, który groził, że w przypadku, gdy firma nie spełni jego oczekiwań
finansowych, sprawa ta zostanie wykorzystana w mediach jako element
przetargowy.

Jest nam niezmiernie przykro i po raz kolejny wyrażamy nasz głęboki żal z
powodu śmierci naszej pracownicy p. Anety Glińskiej.

To tragiczne zdarzenie miało miejsce blisko 2 lata temu. Z informacji nam
dostępnych wynika, że p. Aneta Glińska już kilka lat przed rozpoczęciem
pracy w naszej sieci skarżyła się na silne bóle głowy. Z naszą firmą była
związana w latach 1999-2002 jako uczeń. W lutym 2003 podjęła pracę już jako
etatowy pracownik. Została poinformowana o pełnym zakresie jej pracowniczych
obowiązków. Rozpoczynając pracę w JMD p. Aneta Glińska dostarczyła nam ważne
zaświadczenie lekarskie, wydane przez Poradnię Medycyny Pracy w Ustce, o
pełnej zdolności do pracy, które było ważne do stycznia 2004. Żadne
dodatkowe informacje o poważnym stanie zdrowia p. Glińskiej nie były nam
przekazywane.

Podczas pracy w sklepie często zwalniała się na wizyty u lekarza, ale nie
przedstawiała zwolnień lekarskich lub innych informacji o zmianie swojego
stanu zdrowia. W dniu, w którym gwałtownie pogorszył się stan jej zdrowia,
nie przebywała na żadnym zwolnieniu lekarskim. Nasza pracownica zemdlała
przed rozpoczęciem pracy. Natychmiast zostało wezwane pogotowie, które
udzieliło jej niezbędnej pomocy i zabrało. W tym i w kolejnych dniach już
nie pracowała. Jej zgon nastąpił 5 dni później. Do tego momentu nie
wiedzieliśmy o jej chorobie. To było dla nas szokiem. Skontaktowaliśmy się z
rodziną Zmarłej, zaoferowaliśmy naszą pomoc i przekazaliśmy zapomogę od
firmy.

Późniejsze dochodzenie w tej sprawie przeprowadzone przez nasze służby BHP
nie znalazło również podstaw do określenia tego zdarzenia jako wypadku przy
pracy.

Wykorzystywanie tej tragedii po blisko 2 latach jako tematu dla mediów
uważamy za kolejną próbę manipulacji stowarzyszenia p. Gollenta i mecenasa
Obary, która ma na celu podtrzymanie "medialnej egzystencji" kilku osób, a
nie ochronę praw pracowników. Zastanawia nas również fakt, iż opinia w tej
sprawie została wydana przez Zakład Ekspertyz Sądowych w Olsztynie, gdzie
wyżej wymienione stowarzyszenie ma swoją siedzibę, a nie przez jeden z
ośrodków w Ustce lub Gdańsku, gdzie chora była leczona.

Oskarżanie naszej firmy o spowodowanie tej tragedii to kolejna próba
przedstawienia nas w jak najbardziej negatywnym świetle. Jest nam przykro,
że tym razem bez żadnych skrupułów została wykorzystana ludzka tragedia."

I co Wy na to? Czyżby rzeczywiście to było 2 lata temu?
Wyświetl więcej postów



Temat: Im "Bierdonka" dalej, tym lepiej
Im "Bierdonka" dalej, tym lepiej
Podobno jednym z najlepszych niemieckich pomysłów eksportowych jest sieć tzw.
dyskontów spożywczych, które przyjęły się w różnych krajach, po różnymi
nazwami. Sklepy te najczęściej oferują po tanich cenach gównianej jakości
towar. Jako pierwsza w Gliwicach pojawiła się niemiecka sieć "Plus", której
wyroby ze znaczkiem "wyprodukowano dla Plus Discount" szybko stały się
symbolem tanich produktów wśród których margaryna smakuje jak wosk do zniczy
nagrobkowych, oranżada ciągnie proszkiem do prania, a proszek do prania
zbryla się w pralce w twardy kamień. Myślał człowiek, ze nie może już być
gorzej, ale jednak szybko pojawiła się "Biedronka", która choć nie niemiecka,
przebiła "Plusa" w "jakości" towarów na lata świetlne i na dodatek jak
pluskwa rozpleniła się w mieście zajmując całkiem dobre budynki jak
kino "Apollo" czy też dom kultury w Łabędach. Szmelc i barachło sprzedawane
w "Biedronce" przewyższa wszystko co do tej pory można było nabyć, choć z
powodzeniem goni ją mający swą siedzibę przy ul. Tarnogórskiej dyskont "Lider
Price" nazywany przez mieszkańców Zatorza słusznie "Lider Szajsem", bo to
faktycznie jeden z liderów w tej gównianiej branży.
Niska cena produktów idzie w parze z jakością towarów, które są jak każdy
widzi. Poza tym jak pisze Newsweek w numerze 17/04: "Podobno droga do
szczęścia i bogactwa prowadzi przez pracę. Pracownicy supermarketów Biedronka
nie wierzą w te komunały - wynika ze śledztwa TVN i Newsweeka. Gdy Mariola
Chytroń zaczyna wspominać Biedronkę, robi się blada. - Rano szłam do pracy, a
po policzkach ciekły mi łzy - opowiada. Noce przespane na paletach z papierem
toaletowym, praca przez kilka miesięcy bez jednego dnia wolnego i krwotok,
którego dostała po przeładowaniu kilku ton towaru - to tylko początek jej
opowieści. - Czy pan wie, że ja się boję tego miejsca? Dziś nie mogę nawet
przejść w pobliżu sklepu z napisem Biedronka - mówi łamiącym się głosem.
Wytaczamy działo przeciw potężnemu, zagranicznemu inwestorowi, dającemu pracę
10 tysiącom osób i współpracującemu z kilkuset krajowymi przedsiębiorcami.
Ale reporterzy Newsweeka i telewizji TVN ponad wszelką wątpliwość ujawnili,
że sieć sklepów Biedronka w sposób systematyczny łamie nie tylko normy
moralne, ale też obowiązujące przepisy prawa. Sygnał o patologii wyszedł od
zdesperowanych pracowników, którzy w naszych redakcjach szukali nie tyle
sprawiedliwości, co szansy na poprawę swojego losu. Przez kilka tygodni nasi
dziennikarze obserwowali, co dzieje się na zapleczach sklepów.". Tyle
Newsweek.
Ja natomiast jestem ciekaw jak to wygląda w gliwickich dyskontach ?
Ile razy forumowicze spotkali się w nich z łamaniem zarówno praw klienta, jak
i pracownika ?
Czy ktoś zatruł się sprzedwanymi w nich produktami ?

Wyświetl więcej postów



Temat: w sprawie starego browaru
A ja się nie zgadzam i nie doceniam słusznych argumentów, a czemu?? bo oparte są tylko i wyłącznie na jakże surowym realizmie hehe. Piszesz o „ucywilizowaniu” a na czym ono miało by polegać – na budowie kolejnego marketu w którym panują cywilizowane warunki – nie rozśmieszaj mnie proszę. Pierwszy z brzegu przykład , który przed chwilą przeczytałem z Onetu:
Zdaniem Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe "Biedronka", sklepy sieci "Biedronka" i "Żabka" wyzyskują swoich pracowników.

Śledztwo ws. "Biedronki" dotyczy przede wszystkim "uporczywego naruszania" praw pracowniczych. Chodzi m.in. o nakazywanie kierownikom sklepów, by zlecali pracownikom pracę niezgodną z przepisami. Jako przykład prokuratura podaje przewożenie towarów o wadze przekraczającej 450 kg przy użyciu wózków ręcznych i ręczne ich rozładowywanie, pracę na 3/4 etatu dłuższą niż 6 godzin bez dodatkowego wynagrodzenia i nieujmowanie godzin szkoleń bezpieczeństwa i higieny pracy jako czasu pracy.
Itp. itd

Czy tak ma wyglądać to ucywilizowanie??
Piszesz że miasto nie ma pieniędzy na remont browaru – pewnie że nie ma ale istnieje coś takiego jak pozyskiwanie funduszy na lokalny rozwój. Przy wsparciu z zewnątrz (oczywiście trzeba byłoby stworzyć odpowiedni projekt zasadnie argumentujący całe przedsięwzięcie) dało by radę pozyskać środki na kulturowy rozwój powiatu czy ochronę lokalnego dziedzictwa, jak to szumnie nazwać można. Do cholery od czegoś w końcu są ci urzędnicy , są także przyznane nie małe pieniądze z UE na rozwój ściany wschodniej , do której było nie było należymy – warto po nie sięgnąć. Tym bardziej co warto pamiętać raz przyznane środki jeśli w dostatecznym stopniu nie zostaną wykorzystane w danym okresie rozliczeniowym nie tylko przepadają ale i w kolejnych latach przyznawane pieniądze są już mniejsze- w myśl zasady po co wam tyle samo czy jeszcze więcej skoro tego co było nie potrafiliście wydać. Tak więc w gestii samych samorządów jest dbanie o jak najskuteczniejsze ich spożytkowanie.

A co do kwestii własnościowych to o ile mi wiadomo właściciele browaru chętnie już dawno pozbyliby się terenu - mają już dość sporów i trudności z nim związanych i pewnie na kompromis z miastem z chęcią by poszli

Acha i co do tego Twojego zauroczenia prywatnymi inwestorami, prywatną własnością a krytykanctwem z kolei publicznej zasranej bo de facto niczyjej niby własności- dobrym przykładem jest historia krajów latynoskich. Te państwa objęte doktryną Monroe przez lata uczone były przez dobrego wujka Joe wolnorynkowej gospodarki, oddawania publicznej przestrzeni; takie myślenie doprowadziło np do prywatyzacji w niektórych krajach Ameryki Łacińskiej nie tylko systemów wodociągów ale tez i wód gruntowych (sic!) jeśli ktoś idzie napompować sobie ze swojej studni wodę do swojego wiadra płaci za to. Fajnie co??. (może ktoś niedługo wpadnie na pomysł by sprywatyzować powietrze czy światło słoneczne – by wydajniej nim zarządzać :) Nie trzeba chyba wspominać że najbardziej cierpią na tym biedacy. Nie przypadkowo zresztą światowym symbolem potężnego rozwarstwienia społecznego są kraje latynoamerykańskie a ściślej Brazylia. Tak więc prywatyzujmy i sprzedawajmy (nie ważne komu) co się da – to jest jedyne panaceum na odnowę. Wybacz ale jakoś nie mogę się z tym zgodzić nie tylko patrząc na inne kraje ale też i na nasz Ostrowiec.

W sumie to nie wiem po co to napisałem ale niechaj będzie i idzie w świat. Na koniec powiem tylko tyle, Twoje argumenty oparte są na prawdach zastanych co to się ich z posad ruszyć nie da. „Nie ma pieniędzy, nie da się, to nierealne” Podobnie było z komunizmem i wszechpotężnym ZSRR po którym śladu ni ma, a szukając bliżej to w Bałtowie dalej syf by widniał gdyby nie zrodziła się jakaś sensowna wbrew logicznym tzw realnym argumentom inicjatywa. kończąc, najważniejsze w tym wszystkim nie jest paradoksalnie samo ocalenie czy nie browaru , ważne jest by szukać alternatywy i wykazać się inicjatywą a nie tylko mówić że się NIE DA. joł


Wyświetl więcej postów



Temat: Jak rządził Tadeusz Ferenc
A w Opolu to tak.....
Nikt nie chce siedzieć z Piotrem Synowcem
Prokurator zarzuca byłemu prezydentowi Opola przyjęcie ponad 670 tys. zł
łapówek. Wczoraj rozpoczął się jego proces. Odczytano akt oskarżenia.


Piotr Synowiec ma nad czym myśleć. Co zrobić, by dostać jak najniższy wyrok?
(fot. Witold Chojnacki) Proces zaczął się bez przeszkód, bo w Sądzie Okręgowym
w Opolu stawiło się wszystkich 24 oskarżonych. Wśród nich jest siedmiu
urzędników. Reszta to przedsiębiorcy, którym zarzuca się wręczanie łapówek.

Na sali sądowej Piotr Synowiec, były prezydent Opola, siedział sam. Nikt z
pozostałych oskarżonych nie chciał usiąść obok niego. Dopiero podczas drugiej
przerwy na sądowym korytarzu dawni partyjni koledzy przywitali się z Synowcem i
zamienili z nim kilka zdań.

Leszek Pogan zajął miejsce w ostatniej ławce. To już jego drugi proces. Swoimi
uwagami i radami dzielił się z innymi oskarżonymi. Marzenie B., która chce się
dobrowolnie poddać karze, podpowiadał, jak przeliczyć ogólną kwotę grzywny na
liczbę dni, które musiałaby spędzić w areszcie, gdyby grzywny nie zapłaciła.

Według prokuratury, Piotr Synowiec brał łapówki w latach 1999-2002 jako radny,
przewodniczący rady miasta, a później prezydent Opola. Postawiono mu 19
zarzutów, z czego 17 dotyczy korupcji. Brał koperty za przyznawanie lokali
usługowych i mieszkań, wygrywanie przetargów na prace remontowe, przyznawanie
koncesji na sprzedaż alkoholu, umarzanie podatków...
- Piotr Synowiec nie działał sam, ale w powiązaniu z innymi osobami -
powiedziała wczoraj prokurator Violetta Kowalska.

Pod lupą
Były prezydent Opola Leszek Pogan i były szef przetargów Remigiusz Promny będą
teraz w Sądzie Okręgowym w Opolu częstymi gośćmi. We wtorki odbywa się pierwszy
proces ratuszowy, a w czwartki sprawa Synowca. Pogan i Promny w obu zasiadają
na ławie oskarżonych. W najbliższy wtorek adwokaci Promnego i Pogana będą
wygłaszali mowy końcowe, bo pierwszy proces jest już na finiszu. Dwa dni
później oskarżeni muszą się stawić na sprawie PIotra Synowca.
Wiele wskazuje na to, że proces, który się wczoraj rozpoczął, nie będzie
ostatnim dla Synowca i Promnego. W prokuraturze toczy się jeszcze kilka
śledztw, w których postawiono im kolejne korupcyjne zarzuty. Kiedy te
postępowania się zakończą, na razie nie wiadomo.Łapówki miał przyjmować
wspólnie z byłym prezydentem Opola Leszkiem Poganem, byłym szefem miejskich
przetargów Remigiuszem Promnym, byłym radnym SLD Arturem Sypieniem oraz byłym
dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury Dariuszem Siedlakiem. Oprócz Synowca i
Sypienia pozostali nie przyznają się do winy.

W 2001 r., razem z Poganem, Synowiec miał wziąć 38 tys. zł od właścicielki
kawiarni "Pod Arkadami" za umożliwienie wykupu lokalu. 20 tysięcy wziął od
firmy Logos za umorzenie jej 100 tys. zł podatku. Wczoraj, jako pierwsza w
procesie, wyjaśnienia złożyła 39-letnia Marzena B., była pracownica sieci
sklepów "Biedronka". To ona pośredniczyła w przekazaniu Synowcowi 15 tysięcy
złotych w zamian za co załatwił on opolskim "Biedronkom" koncesję na sprzedaż
alkoholu.

Firma żony Synowca wystawiła fakturę za rzekomą organizację pokazów mody w
sklepach tej sieci. Marzena B. odebrała fakturę od Synowca i zawiozła do
siedziby właściciela "Biedronek" w Poznaniu. Tam oddała dokument swojemu
przełożonemu. Pieniądze wypłacono Synowcowi przez firmę jego żony.
Marzena B. przyznała się do popełnienia przestępstwa i zadeklarowała chęć
dobrowolnego poddania się karze. Zaproponowała rok więzienia w zawieszeniu na
dwa lata i 7,5 tys. zł grzywny. Sąd nie odniósł się na razie do tej propozycji.

Na następnej rozprawie - w przyszły czwartek - sąd rozpocznie przesłuchiwanie
Piotra Synowca. Prezydentem Opola przestał być jesienią 2002 r., kiedy przegrał
wybory z Ryszardem Zembaczyńskim. W maju 2004 r. zatrzymali go policjanci z
wydziału przestępstw gospodarczych. Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na
trzy miesiące. Ponieważ Synowiec poszedł na współpracę z organami ścigania, po
tym okresie mógł opuścić areszt. Były prezydent złożył mandat radnego SLD i
wycofał się z życia publicznego.

Podczas śledztwa przyznał się do winy. Chciał się dobrowolnie poddać karze, ale
jego adwokat nie dogadał się z prokuraturą co do wysokości wyroku.

Maciej T. Nowak
mnowak@nto.pl
077 44 32 583
Wyświetl więcej postów



Temat: Były wiceprezydent Mirosław Czesny wyzdrowiał
A w Opolu - korupcje
Nikt nie chce siedzieć z Piotrem Synowcem
Prokurator zarzuca byłemu prezydentowi Opola przyjęcie ponad 670 tys. zł
łapówek. Wczoraj rozpoczął się jego proces. Odczytano akt oskarżenia.


Piotr Synowiec ma nad czym myśleć. Co zrobić, by dostać jak najniższy wyrok?
(fot. Witold Chojnacki) Proces zaczął się bez przeszkód, bo w Sądzie Okręgowym
w Opolu stawiło się wszystkich 24 oskarżonych. Wśród nich jest siedmiu
urzędników. Reszta to przedsiębiorcy, którym zarzuca się wręczanie łapówek.

Na sali sądowej Piotr Synowiec, były prezydent Opola, siedział sam. Nikt z
pozostałych oskarżonych nie chciał usiąść obok niego. Dopiero podczas drugiej
przerwy na sądowym korytarzu dawni partyjni koledzy przywitali się z Synowcem i
zamienili z nim kilka zdań.

Leszek Pogan zajął miejsce w ostatniej ławce. To już jego drugi proces. Swoimi
uwagami i radami dzielił się z innymi oskarżonymi. Marzenie B., która chce się
dobrowolnie poddać karze, podpowiadał, jak przeliczyć ogólną kwotę grzywny na
liczbę dni, które musiałaby spędzić w areszcie, gdyby grzywny nie zapłaciła.

Według prokuratury, Piotr Synowiec brał łapówki w latach 1999-2002 jako radny,
przewodniczący rady miasta, a później prezydent Opola. Postawiono mu 19
zarzutów, z czego 17 dotyczy korupcji. Brał koperty za przyznawanie lokali
usługowych i mieszkań, wygrywanie przetargów na prace remontowe, przyznawanie
koncesji na sprzedaż alkoholu, umarzanie podatków...
- Piotr Synowiec nie działał sam, ale w powiązaniu z innymi osobami -
powiedziała wczoraj prokurator Violetta Kowalska.

Pod lupą
Były prezydent Opola Leszek Pogan i były szef przetargów Remigiusz Promny będą
teraz w Sądzie Okręgowym w Opolu częstymi gośćmi. We wtorki odbywa się pierwszy
proces ratuszowy, a w czwartki sprawa Synowca. Pogan i Promny w obu zasiadają
na ławie oskarżonych. W najbliższy wtorek adwokaci Promnego i Pogana będą
wygłaszali mowy końcowe, bo pierwszy proces jest już na finiszu. Dwa dni
później oskarżeni muszą się stawić na sprawie PIotra Synowca.
Wiele wskazuje na to, że proces, który się wczoraj rozpoczął, nie będzie
ostatnim dla Synowca i Promnego. W prokuraturze toczy się jeszcze kilka
śledztw, w których postawiono im kolejne korupcyjne zarzuty. Kiedy te
postępowania się zakończą, na razie nie wiadomo.Łapówki miał przyjmować
wspólnie z byłym prezydentem Opola Leszkiem Poganem, byłym szefem miejskich
przetargów Remigiuszem Promnym, byłym radnym SLD Arturem Sypieniem oraz byłym
dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury Dariuszem Siedlakiem. Oprócz Synowca i
Sypienia pozostali nie przyznają się do winy.

W 2001 r., razem z Poganem, Synowiec miał wziąć 38 tys. zł od właścicielki
kawiarni "Pod Arkadami" za umożliwienie wykupu lokalu. 20 tysięcy wziął od
firmy Logos za umorzenie jej 100 tys. zł podatku. Wczoraj, jako pierwsza w
procesie, wyjaśnienia złożyła 39-letnia Marzena B., była pracownica sieci
sklepów "Biedronka". To ona pośredniczyła w przekazaniu Synowcowi 15 tysięcy
złotych w zamian za co załatwił on opolskim "Biedronkom" koncesję na sprzedaż
alkoholu.

Firma żony Synowca wystawiła fakturę za rzekomą organizację pokazów mody w
sklepach tej sieci. Marzena B. odebrała fakturę od Synowca i zawiozła do
siedziby właściciela "Biedronek" w Poznaniu. Tam oddała dokument swojemu
przełożonemu. Pieniądze wypłacono Synowcowi przez firmę jego żony.
Marzena B. przyznała się do popełnienia przestępstwa i zadeklarowała chęć
dobrowolnego poddania się karze. Zaproponowała rok więzienia w zawieszeniu na
dwa lata i 7,5 tys. zł grzywny. Sąd nie odniósł się na razie do tej propozycji.

Na następnej rozprawie - w przyszły czwartek - sąd rozpocznie przesłuchiwanie
Piotra Synowca. Prezydentem Opola przestał być jesienią 2002 r., kiedy przegrał
wybory z Ryszardem Zembaczyńskim. W maju 2004 r. zatrzymali go policjanci z
wydziału przestępstw gospodarczych. Sąd na wniosek prokuratury aresztował go na
trzy miesiące. Ponieważ Synowiec poszedł na współpracę z organami ścigania, po
tym okresie mógł opuścić areszt. Były prezydent złożył mandat radnego SLD i
wycofał się z życia publicznego.

Podczas śledztwa przyznał się do winy. Chciał się dobrowolnie poddać karze, ale
jego adwokat nie dogadał się z prokuraturą co do wysokości wyroku.

Maciej T. Nowak
mnowak@nto.pl
077 44 32 583
Wyświetl więcej postów



Temat: Donosy #3908, 2005-02-14 09:58 GMT
 *******        *****      **     **      *****        *****     **      **
 **     **    **     **    ***    **    **     **    **     **   **      **
 **     **    **     **    ****   **    **     **    **           **    **
 **     **    **     **    **  *  **    **     **      *****       **  **
 **     **    **     **    **   ****    **     **           **      ****
 **     **    **     **    **    ***    **     **    **     **       **
 *******        *****      **     **      *****        *****         **

DZIENNIK LIBERALNY       nr 3908                Poniedzialek, 14 lutego 2005
                                                             ISSN 0867-6860
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
 Redakcja: Lena Bialkowska (naczelna), Michal Jankowski, Michal Pawlak.
 Listy: Lena Bialkowska, Bajonska 3, 03-963 Warszawa
 E-mail: <Donosy-Redak@fuw.edu.pl
 Copyright (c) 2005 by Lena Bialkowska
=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=

Nowe Centrum/nowa partia

juz zdolalo zdobyc cztery podpisy i oglosic deklaracje. Te podpisy to
Wladyslaw Frasyniuk, Jerzy Hausner, Tadeusz Mazowiecki i Janusz Steinhoff.

Lech Walesa

zdenerwowal sie i powiedzial co mysli o audycji `lustracyjnej' Radia
Maryja:
`Ojciec Rydzyk i cale to srodowisko zostalo dobrane chyba przez
szatana by zniszczyc wiare i Polske.[...] Wieczne sianie nienawisci musi
sie zle skonczyc. Mroczne scenariusze, nieodpowiedzialna ocena historii i
raczkujacej demokracji z punktu widzenia wydumanych teorii politycznych -
czy to ma dac komukowlwiek poglad na to, co wydarzylo sie w Polsce?'

Platforma Obywatelska

proponuje by Sejm wezwal IPN do `weryfikacji' listy Wildsteina. Ale to
wymaga zmiany ustawy.

Rosyjskie MSZ

na swojej stronie internetowej krytykuje Polske za to ze Polska krytykuje
ustalenia konferencji w Jalcie. Polskie MSZ taktownie milczy.

Awantura europejska

(znaczy - francuska) po wypowiedzi komisarz Danuty Huebner o potrzebie
konkurencyjnosci w Europie nie cichnie.  No coz, w piatek francuski
Michelin podpisal z prezydentem Olsztyna umowe dzierzawy gruntow na
ktorych powstanie najwieksze w Europie centrum logistyczno-skladowe. Pol
tysiaca miejsc pracy. A na zdjeciu prezesa Michelina Polska i prezydenta
Olsztyna, Jerzego Malkowskiego szykowniej wyglada ten drugi...

I z Ukraina tez

Konsolidacje polskich hut (tych jeszcze nie sprzedanych) ma prowadzic
spolka: polski Zlomrex i ukrainski Donbas.

Zbigniew Religa

wciaz na czele sondazy prezydenckich. W weekendowej Rz dlugi wywiad.
Bardzo ostrozne odpowiedzi, typu `chce dobrze dla Polski i wszystkich
Polakow, jestem ponad ta cala polityka i partiami'.

Prokuratury i Inspekcje Pracy

ruszyly troche do akcji po serii doniesien o drastycznym lamaniu praw
pracowniczych w duzych supermarketach. Teraz sledztwo w dwunastu sklepach
sieci Biedronka (portugalski koncern JMD).

Przed kosciolami

zbierano w niedziele podpisy przeciwko zglaszanej przez SLD nowej wersji
ustawy `o swiadomym rodzicielstwie', przywracajacej aborcje `na zyczenie'
do 12 tygodnia ciazy, i wprowadzajacej mozliwosc aborcji dla nieletnich
bez powiadomienia rodzicow.

`Gulag` autorstwa Anny Appelbaum

ukazal sie w `Swiecie Ksiazki'. W weekendowej Rz ciekawa z nia (AA)
rozmowa.

Sport

Skoki: w Pragelato nienadzwyczajnie, Adam Malysz ma nadzieje ze mu dobrze
pojdzie na mistrzostwach swiata w Oberstdorfie (juz w srode poczatek).
Hokej: po kolejnej przegranej (ze Slowenia) nasza druzyna nie ma szans na
zimowa olimpiade w Turynie.

Pogoda

Wczoraj na chodnikach rwace rzeki wsrod topniejacego sniegu. Do dzis
troche uprzatniete/stopione, slonecznie i cieplo, a obiecuja tydzien
opadow, oby sniegu.

+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+
 Wszystkie prawa zastrzezone.
 Regularna redystrybucja bez zgody redakcji zabroniona.
 Dopuszczamy obrot pojedynczymi numerami archiwalnymi.
 Prenumerata: na zyczenie. Dystrybucja: automatyczna lista
 dystrybucyjna e-mail oraz Usenet news, grupa pl.gazety.donosy
 Archiwum: http://www.fuw.edu.pl/donosy zawiera numer biezacy,
 numery archiwalne oraz instrukcje zapisywania sie na liste
 i wypisywania sie z listy abonentow.
+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+- koniec numeru 3908 -+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+-+

Wyświetl więcej postów



Temat: Wydać czarną książeczkę o.Rydzyka!
PRL powraca jako farsa
Panów braci Kaczyńskich witamy w PRL. Właśnie włożyłem łowicką spódniczkę, by
podać im chleb i sól w imieniu własnym i towarzyszy. Bliźniaki miały szczery
zamiar odrąbać komunistyczne korzenie polskiej wierzbie bezustannie dotąd
płaczącej. Okoliczności zmuszają ich, jak wiadomo, do zawarcia przymierza z
najgorszą mierzwą, jaka została po Zeteselu i Pezetpeerze. Bracia rządzący
przypuszczają, że zabiją aromat spółkowania z Samoobroną sadzając w zamian na
ławie oskarżonych najszlachetniejsze pozostałości socjalizmu – Jaruzelskiego z
Barcikowskim. Jednak nie przez romans z Lepperem witam PiS w post-Peerelu.
Wkraczają oni na podobną, co Polska Ludowa, drogę męki.
W Polsce niesie się śmiech z Kaczyńskich i on narasta. Któż to nawet się
śmieje: portki na kolanach zdarte ma od klęczenia po kościołach i odciski od
pielgrzymek na platfusach, rentę inwalidzką za pierwszą „Solidarność”, ryngraf
na piersi, papieża nad łóżkiem, pradziadka w cudzie nad Wisłą, a babcię
biegaczkę, bo łączniczkę powstańczą. Śmieje się już i taki więc Polak z
rodowodem, patriota, który spłodził ze cztery sztuki członków pokolenia J.P. 2
i brzydzi się pedałami, nawet jeśli nieobrzezane. Śmiech niesie się taki
zaraźliwy, a tak obowiązkowy, że jutro nawet moherowe berety powędrują odmawiać
swe różańce w antykaczyńskich kabaretach. Cóż, jedyną podporę PiS – Radio
Maryja – sam papież podcina, więc ze śmiechu z Kaczyńskich nawet nie trzeba się
teraz spowiadać.
Ten śmiech bardzo denerwuje pana nadprezydenta i jego brata Lecha. Co powiedzą –
śmiech, co zrobią – chichot, co nakażą – drwina. Pani Kruk postawiona na media
napowietrzne zakazuje szydzenia, rozdaje upomnienia, wymierza kary, a tu śmiech
zamiast grozy.
Bracia Kaczyńscy jako antykomuniści z całego serca nienawidzą cenzury. Oni
jednak mają misję: ze złej Polski zrobić pyszną. Kaczyński wraz z bratem robią
przecież, jak gdyby drugi chrzest Polski, a ten śmiech przeszkadza w dziele,
które jest epokowe, dlatego chwilowo i z konieczności podatek od pornografii na
Solorza, Ziobrem w Waltera, gazety i czasopisma do karnego oznakowania. W
miejsce Urzędu Kontroli Prasy i Widowisk – Centrum Dobrych Mediów. Ale władza
może oszaleć: zamiast płaczu w mediach – salwy śmiechu.
IV Rzeczpospolita, państwo braci, nie na żarty upomni się o wyzyskiwanych. Z
samej sieci sklepów Biedronka prokuratura ma przesłuchać 20 000 świadków, aby
wyszło na jaw 20 000 wyzysków pracowniczych i zostało 20 000 razy
ukaranych. „Tak jest, wykonać” – meldują prokuratorzy patrząc władzy w oczy.
Wracają potem za biurka i w śmiech.
W Sejmie opozycja powinna płakać, że PiS dziarsko broniąc świata pracy, pozyska
więcej głosów. Ona zaś roześmiana. Wyzysk świata pracy leży w interesie świata
pracy – przemawia opozycja prosto do telewizorów. Ujmując się za sprzedawcami
władza kopie kupujących, a ich jest więcej. Ubogim nabywcom wielcy handlarze
podniosą ceny. Wzrośnie inflacja. Wszyscy stracą. I już nazajutrz młodzież
szkolna dla hecy łapie i morduje biedronki. Biedronka jest bożą krówką. Obraza
uczuć religijnych, szyderstwo z wymiaru sprawiedliwości. 24-godzinne sądy dla
morderców biedronek. Groza? Śmiech.
Towarzysz Dzierżyński też wolał perswazję. Okoliczności sprawiły, że trzeba ją
było tak wzmocnić, żeby nikomu nie było do śmiechu. Ale on miał siły i środki.
Czasy mu sprzyjały.
Bracia Kaczyńscy i ich personel pragną uszczęśliwić kraj, żeby Polska była
Polską i szumiały jej wierzby płaczące. Chcą to zrobić dla Polaków, ale z
Polakami się nie daje. Przeszkadza też Rada Polityki Pieniężnej, Unia
Europejska, spiski, telewizje, komuchy, w tym „Gazeta Wyborcza”, urzędnicy
państwowi, sądy (też przecież nie prywatne), pederaści, liberałowie,
konstytucja, biznesmeni, kamery, kabarety, cyrki i ten śmiech.
Do urzędów wkraczają komisarze moralności. Wesołość. Do szkół wkroczą smutasy z
Instytutu Wychowania Narodowego. Ale jaja!
Kaczyńscy jako kombatanci walki o wolność i demokrację absolutnie tego nie
chcą, lecz zostaną zmuszeni do zastosowania wszelkich środków, aby narodowi dla
jego własnego dobra przestało być do śmiechu. Mają dużo jeszcze pomysłów na
środki do płaczu. Wtedy dopiero, gdy je wszystkie zastosują, możliwe będą
następne wolne wybory. Z obranej drogi nic ich bowiem nie zawróci. Tak
powiedzą, lecz cokolwiek uczynią, wzmoże to tylko wesołość.
Witamy w PRL – w ojczyźnie mniejszego zła i wyższej konieczności. Powraca ona
jako farsa, więc śmiech trwać będzie aż do końca przedstawienia pod tytułem
Rzeczpospolita nr 4.

Dalej polecam Państwu felietony Jerzego Urbana. Jesli oceniacie cokolwiek, to
warto wiedziec, co!

"Chcieliście Polski? No to ja macie. Skumbrie w tomacie, pstrąg." K.I.GAŁCZYŃSKI Wyświetl więcej postów



Temat: Wykaz łapówek kolejnego przyłapanego SLDowca
Wykaz łapówek kolejnego przyłapanego SLDowca
Mariusz Lodziński, juka 2006-08-18, ostatnia aktualizacja 2006-08-17
18:45:35.0

Pięć osób związanych z łapówkarską pajęczyną byłego SLD-owskiego prezydenta
Opola Piotra Synowca zostało w czwartek skazanych przez sąd. Otrzymali po
roku więzienia w zawieszeniu i grzywnę. Synowiec jednak nie może liczyć na
tak łagodne potraktowanie, choć współpracował z prokuraturą


To pierwsze wyroki w wątku afery ratuszowej, w którym głównym oskarżonym jest
Synowiec. Poszło szybko, bo cała piątka zgodziła się na dobrowolne poddanie
karze. Więc wczoraj sąd tylko przypieczętował warunki, które oskarżeni
uzgodnili z prokuraturą. Sędzia nawet nie zmieniała wymiaru kary. - Nie było
takiej potrzeby, a sprawa nie budziła wątpliwości - mówi sędzia sądu
okręgowego Agata Menes.

Wczoraj skazani

# Żona Piotra Synowca Grażyna. W maju 2001 roku pomogła swojemu mężowi, który
w tym czasie był już prezydentem Opola, wyłudzić 15 tys. zł łapówki.
Nawiązała kontakt z poznańską firma Jeronimo Martins, właścicielem sieci
sklepów Biedronka. W zamian za otrzymanie koncesji na sprzedaż alkoholu w
Opolu Jeronimo Martins przelała na konto firmy żony Synowca 15 tys. zł. Za to
Grażyna K.S. wystawiła firmie fikcyjną fakturę za wykonanie pokazów
promocyjnych w sklepach Biedronka, których nie było.

Została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i 10 tys. zł
grzywny.

# Biznesmeni Adam I. oraz Czesław K. w 2000 roku wręczyli 15 tys. zł łapówki
ówczesnemu przewodniczącemu rady miasta Piotrowi Synowcowi i Remigiuszowi
Promnemu, który w tym czasie był naczelnikiem wydziału przetargów. W zamian
ich firma Arkada podpisała umowę z urzędem miasta na wyremontowanie kamienic
na ulicy Osmańczyka i w Rynku. Obaj wczoraj zostali skazani na rok więzienia
w zawieszeniu na dwa lata i również 10 tys. zł grzywny.

# Opolski dealer samochodów osobowych Krystian L. W jego firmie w Sławicach w
2002 roku Synowiec naprawiał swój prywatny samochód. Krystian L. zlecił swoim
pracownikom wystawienie pięciu faktur na fikcyjne usługi naprawy służbowego
passata Synowca, którymi obciążony został urząd miasta. Faktury zostały
zapłacone, bo Synowiec był wtedy prezydentem Opola. W sumie w ten sposób z
budżetu miasta wyciągnięto prawie 17 tys. zł.

Krystian L. został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa
lata i 25 tys. zł grzywny.

# Ryszard S. w 2002 roku wręczył Synowcowi 20 tys. zł łapówki. W zamian
miasto umorzyło jego firmie Logos z Opola około 100 tys. zł podatków od
nieruchomości. Jak okazało się podczas śledztwa w tej sprawie, Synowiec za
całe przedsięwzięcie żądał 50 tys. zł łapówki, ale biznesmen nie zdążył jej w
całości wypłacić. Pieniądze wręczał w ratach, spotykając się z ówczesny
prezydentem kilka razy od sierpnia do grudnia.

Wszyscy oskarżeni zostali też obciążeni kosztami procesowymi - po ok. 2 tys.
zł, z wyjątkiem Ryszarda S., który musi zapłacić ponad 3 tys. zł, a Krystian
L. ponad 5 tys. zł.

Kolejne wyroki później

Sprawa Synowca została wyłączona do odrębnego procesu, który ma się rozpocząć
w październiku. Choć dzisiejsze wyroki sądu potwierdzają, że wina byłego
prezydenta jest ewidentna, raczej nie należy się spodziewać, że osądzenie go
pójdzie tak gładko i szybko, jak wczorajszych skazanych.

Choć oczywiście i w jego wypadku nie można wykluczyć dobrowolnego poddania
się karze. - W tej chwili nie rozważamy takiego rozwiązania - zaznacza jednak
prokurator Paweł Nowosielski, naczelnik Wydziału Śledczego Prokuratury
Okręgowej w Opolu. Nie zaprzecza, że Synowiec na tak łagodne potraktowanie
nie ma co liczyć. - Choć on współpracował z prokuraturą [opowiedział m.in. o
łapówce od Rossmanna, co doprowadziło przed sąd kilku innych SLD-owskich
włodarzy - red.]. Trudno jednak ocenić, czy jego strona przyjęłaby naszą
propozycję kary - kończy prokurator Nowosielski.

Przypomnijmy, że w sądzie okręgowym trwa proces, w którym oskarżony jest
poprzednik Synowca - Leszek Pogan, a także m.in. b. przewodniczący rady
miasta Stanisław Dolata, b. wiceprezydent Piotr Kumiec, b. naczelnik
przetargów Remigiusz Promny i biznesmeni, którzy wręczali im łapówki. Wyroków
można się spodziewać na jesieni.

Brał krótko, ale wszędzie

Piotr Synowiec jest drugim po Leszku Poganie (jego proces trwa od ponad roku)
byłym SLD-owskim prezydentem Opola, który stanął przed sądem oskarżony o
łapówkarstwo. Nieprawidłowości i nadużycia, jakie zarzuca mu prokuratura,
dotyczą 1997 i 2002 roku, kiedy był najpierw przewodniczącym rady miasta, a
potem prezydentem. Z aktu oskarżenia wynika, że był włodarzem do cna
skorumpowanym, który za załatwienie najdrobniejszej rzeczy w ratuszu każe
sobie dawać w łapę.

Według śledczych poza ok. 10 tys. złotych, które miesięcznie dostawał
oficjalnie do ręki jako prezydent, prawie dwa razy tyle brał z łapówek. Jeśli
korumpujący go nie mieli całej sumy, jakiej oczekiwał były prezydent, to
mogli płacić w ratach. I płacili. W sumie Synowiec miał przyjąć łącznie ponad
670 tys. zł łapówek. Do większości przestępstw się przyznał. A że były mu
niemal chlebem powszednim, miał duże problemy z umiejscowieniem ich dokładnie
w czasie.


Wyświetl więcej postów




Strona 2 z 2 • Znaleźliśmy 125 wyników • 1, 2
Szablon by Sliffka (© huntik)